„Bitwa pod Grunwaldem, czyli historyja niejednym piórem spisana” - receznzja
„Bitwa
pod Grunwaldem, czyli historyja niejednym piórem spisana” | Recenzja
Grunwaldzkie zwycięstwo bez wątpienia należy do najsłynniejszych w dziejach naszego kraju. Dobitnie świadczy o tym choćby to, że jego data roczna, jest chyba najczęściej znana spośród uczniów i dorosłych. Jego waga była jednak dużo bardziej znacząca. Po raz pierwszy udało się złamać potęgę Zakonu i ukazać siłę militarną Korony do spółki z Litwą. To właśnie wokół tej bitwy przez lata budowano patriotyczną narrację, a jej literacka czy filmowa wersja do dziś powoduje ciarki na plecach. Z pewnością więc dzieciaki też będą nią zaintrygowane.
Może już o tym wspominałem, ale w tym roku, z okazji Nocy Muzeów udało mi się zobaczyć na żywo obraz Matejki Bitwa pod Grunwaldem. Na ścianie w pokoju mam jego mini wersję ułożoną z puzzli, ale oryginał to oryginał. Różnica jest kolosalna. Już od wejścia do Sali czułem zapierający dech w piersiach. Żadna ilustracja nie może równać się z tym zderzeniem. Człowiek czuje się, jakby tam naprawdę był – widział każdy szczegół i słyszał każde wypowiedziane słowo. Wrażenie jest takie, jakby bitwa nie toczyła się na otwartym polu pomiędzy Łodwigowem a Stębarkiem lecz w zamkniętym obszarze, może nawet pod dachem. Wiadomo, że przy pracy malarz korzystał z Roczników Długosza. Właśnie ta informacja prowadzi nas dalej.
Chyba każdy chłopczyk i dziewczynka, po obejrzeniu filmu o średniowieczu chcieli być w zależności od płci: rycerzem lub księżniczką. Ta książka może pomóc w spełnieniu tego marzenia. W gruncie rzeczy jest zapisem scenariusza przedstawienia teatralnego skierowanego do najmłodszych, co samo w sobie jest już bardzo ciekawym rozwiązaniem. Kiedy o tym przeczytałem, moje zaintrygowanie sięgnęło zenitu, ale pomysł ogromnie mi się spodobał i uważam go za celny, interesujący i potrzebny. Bohaterowie sztuki – reżyser filmowy, pani kustosz muzeum w Grunwaldzie oraz Jan Długosz – nie dość, że mówią współczesnym, czytelnym dla najmłodszych językiem, ale jeszcze wierszem, dzięki czemu „przemycone” w treści informacje zdecydowanie łatwiej wpadają do głowy. Dodatkowo w treści nie brakuje elementów humorystycznych, zabawy słowem i odniesień do współczesności. Wszystko razem powoduje, że czytelnik zdobywa swoją wiedzę niejako bezwiednie i przy okazji dobrej zabawy. To bardzo istotne, jeśli całość ma być kierowana do najmłodszych. Oni przecież właśnie wtedy uczą się najlepiej.
Obaj Autorzy wykonali tytaniczną pracę, aby najpierw zgłębić temat, a potem, tak przygotować materiał, aby był on przystępny dla dzieciaków. Ich trud uosabia i prezentuje nie kto inny, jak najsłynniejszy polski kronikarz. W swojej roli opowiada, jak ważna jest pamięć o przyszłości, dlaczego praca źródłowa jest tak istotna w odkrywaniu prawdy o przeszłości, a nawet przyznaje się do pewnych uproszczeń czy przeinaczeń w swojej pracy. Urodzony w Brzeźnicy uczony występuje w książce i sztuce jako zjawa, duch, komentator, może nieco złośliwy krytykant, co jeszcze bardziej powinno zaciekawić odbiorcę. W kontrze do najnowszych ustaleń historyków, wciąż upiera się przy swojej wizji starcia, co staje się przyczynkiem do dyskusji, tak w trakcie lektury, jak i po niej, bo kto w końcu ma rację?
Zasadniczą częścią opowiadania jest przedstawienie najważniejszych przyczyn i skutków wielkiej wojny z Zakonem Krzyżackim, ze szczególnym uwzględnieniem 15 lipca 1410 r. Całość historii podzielona jest na krótkie rozdziały i jest świetnie skondensowana. Tutaj nie ma miejsca na przestoje i nudę. Część merytoryczną świetnie uzupełniają ilustracje w niezwykle ciepłych kolorach, miłe dla oka i czytelne dla wymagającej wyobraźni młodego czytelnika. Doskonałym dodatkiem są także duże fotosy z inscenizacji grunwaldzkiej. Dzięki temu, przy pomocy rodzica lub samodzielnie młody fascynat historii może zobaczyć jak wygląda zbroja, hełm, miecz, płaszcz, ale przede wszystkim zobaczyć bitwę w jej realiach oraz wyobrazić sobie postaci króla Jagiełły i Mistrza Jungingena.
Całość historii, pomimo dość trudnej tematyki, skomplikowanej sytuacji politycznej w tamtym okresie, a także samego starcia, w którym przecież krew lała się strumieniami, ukazana została niezwykle pogodna, interesująca, ciekawa i w ogóle nie widać w niej brutalności. Nasi rycerze są pewni swego, a monarcha od początku wie, co robi. Z kolei Krzyżaków przedstawiono jako zbyt pewnych siebie, lekceważących docierające do nich sygnały. Nie mogło też zabraknąć wątku upału, czy odśpiewania Bogurodzicy. Słowem, dziecko otrzymuje kompendium wiedzy o tej bitwie na niespełna 55 stronach. Recenzowana książka to idealna wręcz propozycja na letnie popołudnie, wieczór albo prezent.
Przygodę z historią
należy zaczynać jak najwcześniej. Choć z początku może wydawać się nuda, czasem
wystarczy jedna iskra, która rozpali ogromną ciekawość. Historyja niejednym piórem spisana świetnie nadaje się do tego zadania. To spotkanie z przeszłością
„na żywo” z pewnością pozostanie niezapomnianym przeżyciem, bo rycerze wciąż są
wśród nas, a po lekturze może być ich jeszcze więcej. Dwa nagie miecze do
czegoś wszak zobowiązują, i wtedy i teraz.

Komentarze
Prześlij komentarz