"Kasztanka Piłsudskiego" - recenzja
„Kasztanka Piłsudskiego” | Recenzja
Zwierzęta to najlepsi przyjaciele człowieka – mówi stare porzekadło. I rzeczywiście, naukowo udowodniono, że dzieci wychowujące się w ich towarzystwie są bardziej empatyczne, lepiej radzą sobie z emocjami, stają się otwarte i odpowiedzialne. Psy, koty, króliki – wszystkie te stworzenia doskonale wyczuwają nastrój człowieka, starają się wspierać, pokazując na swój sposób, jak bardzo im zależy. Są też zwierzęta-symbole, które łączą w sobie te cechy, a przy tym nierozerwalnie kojarzą się z konkretną postacią, epoką lub wydarzeniem. Jednym z takich symboli jest Kasztanka – ukochana klacz Marszałka. Właśnie doczekaliśmy się chyba pierwszej książki, w której to ona staje się główną bohaterką.
W moim pokoju na ścianie wisi reprodukcja obrazu Wojciecha Kossaka z 1928 roku. Lubię na nią patrzeć – jest dostojna i pełna symboliki. Niewiele polskich obrazów stało się równie rozpoznawalnych jak ten. Mam na myśli zarówno postać siedzącą w siodle, jak i tę, która to siodło dźwiga. Jedną z najważniejszych emocji, jakie można wyczytać z tego obrazu, jest bezgraniczne zaufanie. Wystarczy zwrócić uwagę, jak spokojna wydaje się klacz i jak dumnie prezentuje się Komendant. Przyznam, że kiedy rozważałem tematy pracy dyplomowej z historii, przez chwilę chodziło mi po głowie opracowanie o Kasztance. Potem jednak uznałem, że to pomysł zbyt niepoważny – i trochę dziś tego żałuję. Może właśnie dlatego, gdy zobaczyłem, że ukazała się książka o Kasztance, moje oczy rozbłysły mocniej, a ja od razu zapragnąłem ją przeczytać.
Przyznam szczerze, że spodziewałem się publikacji nieco większych rozmiarów, ale postanowiłem dać jej szansę. Pierwsze, co mnie ujęło, to niezwykle kolorowe, barwne i pełne życia ilustracje. Warto dodać, że zajmują one całą stronę, mając dokładnie takie same wymiary jak samo wydanie, dzięki czemu stanowią świetne uzupełnienie treści. Książka Toma Justyniarskiego jest wyraźnie skierowana do najmłodszych odbiorców – dzieci w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym – i jest to bardzo trafiony pomysł. To najlepszy moment, by rozbudzać ich wyobraźnię i powoli wprowadzać w świat przeszłości. Trzeba jednak robić to z wyczuciem, delikatnie i nienachalnie – dokładnie tak, jak zrobiono to tutaj.
Kasztanka Piłsudskiego – moim zdaniem – świetnie sprawdzi się jako czytanka w ciągu dnia albo opowieść na dobranoc. Nie widzę też przeszkód, by stała się motywacją do nauki samodzielnego czytania. Można ją przeczytać za jednym razem, w trakcie dłuższej chwili skupienia albo podzielić na kilka dni – rozdziały są krótkie, zajmują zwykle stronę lub dwie. Jeśli zaczynać przygodę z historią i czytaniem, to właśnie od takich książek. W środku znajdziemy również słowniczek trudniejszych pojęć, który znakomicie ułatwia zrozumienie treści.
W istocie Tom Justyniarski napisał książkę o relacji łączącej człowieka ze zwierzęciem – o tym, jak wiele może zdziałać wzajemny szacunek, oddanie, a może nawet pewne pokrewieństwo dusz. To opowieść o sile marzeń, odwadze, odpowiedzialności, samozaparciu i dążeniu do celu. Wszystkie te elementy zostały przedstawione przystępnie i zrozumiale dla najmłodszych czytelników. Historia również jest tu obecna – bo przecież bez niej postać Józefa Piłsudskiego byłaby całkowicie oderwana od rzeczywistości. Autor wybrał kilka najważniejszych, wspólnych epizodów konia i jeźdźca. Razem walczą na froncie, wspólnie wkraczają do Warszawy, by ostatecznie przejść do legendy i stać się pomnikowym symbolem. Na licznych pomnikach w całej Polsce Marszałek ukazywany jest właśnie na grzbiecie Kasztanki – i nie bez powodu. Jednym ze źródeł tego symbolu była głęboka więź, która ich łączyła – relacja, która przetrwała niejedną historyczną burzę.
Z przedstawionej treści jasno wynika, że pisanie książek dla dzieci nie jest dla Autora nowością. Doskonale wie, jak zaciekawić młodego odbiorcę. Ma świadomość, że przekazywane informacje muszą być zwięzłe i osadzone w pewnym schematycznym świecie, gdzie wyraźnie widać, kto stoi po stronie dobra i do jakich celów dąży. W zrozumieniu przekazu – jak już wspomniałem – bardzo pomaga bogata szata graficzna. Dlaczego to takie ważne? Bo nawet jeśli dziecko nie zrozumie w pełni tekstu, to na pewno na dłużej zatrzyma wzrok na tym, co przyciąga uwagę. Jako nauczyciel w szkole podstawowej z pewnością nieraz wykorzystam tę książkę w praktyce – może ona stać się punktem wyjścia do wielu ciekawych rozmów z uczniami. Uważam, że materiał można by jeszcze rozbudować, tak aby książka lepiej uzupełniała wiedzę przekazywaną w ramach zaledwie 45-minutowej lekcji. To propozycja, która świetnie sprawdzi się w szkolnych bibliotekach – i jako wartościowa nagroda w konkursach.
Kasztanka Piłsudskiego to książka, jakiej dawno nie było – przemyślana,
dopracowana i naprawdę ciekawa. Jeśli rozbudzać w najmłodszych pasję do historii,
to właśnie w taki sposób – to modelowy kierunek. Myślę, że w polskich
podręcznikach znajdziemy cały katalog postaci, które można przedstawić w
podobnym kontekście. Mogą to być zarówno bohaterowie dobrze znani, jak i ci
mniej oczywiści. Pozostawiam to Autorowi i Ilustratorowi pod rozwagę, prosząc
jednocześnie, by nie spoczywali na laurach. Dzieci i rodzice czekają na kolejne
książki. Ja również – bo lubię dać się zaskoczyć.

Komentarze
Prześlij komentarz