"Tango dla trojga" - recenzja
„Tango dla trojga” | Recenzja Poznawanie historii własnej rodziny potrafi wciągnąć bardziej niż niejedna powieść. Zwłaszcza gdy wśród przodków trafiają się ludzie z barwnym życiorysem. W większości rodów znajdzie się i bon vivant, i ktoś, o kim mówiło się szeptem. Bywa też, że losy poszczególnych osób splatają się w tak zaskakujący sposób, że małżeństwo zawarte z rozsądku, zwykle bez większych emocji, z czasem przeradza się w partnerstwo oparte na bliskości i wzajemnym wsparciu. Dziś taki układ wydaje się egzotyczny, ale jeszcze nie tak dawno traktowano go jako skuteczny sposób na uporządkowanie spraw i zapewnienie sobie choć odrobiny bezpieczeństwa. Właśnie w takiej sytuacji znalazła się Emilia Suchecka – bardzo młoda, stojąca dopiero u progu dorosłego życia. A w tle Europa płonie . Wojna, na którą tak długo czekano i której tak samo się obawiano, wresz...