"Ostatnia tajemnica Marszałka Piłsudskiego" - recenzja
„Ostatnia tajemnica Marszałka Piłsudskiego” | Recenzja
Marszałek
Piłsudski już za życia stał się dla wielu Polaków legendą, zarówno jako jeden z
twórców odrodzonego państwa, jak i człowiek o silnej i wyrazistej osobowości.
Naród cenił „Dziadka” za jego zdecydowanie oraz siłę charakteru, a jego zdanie
stanowiło ważny punkt odniesienia w wielu sprawach. Polska i Polacy nie byli
więc przygotowani na jego odejście, które, choć nie nastąpiło nagle, dla wielu
okazało się niespodziewane i przedwczesne. Nie wyobrażano sobie bowiem Polski
bez Piłsudskiego. Co o zdrowiu Komendanta mogła jednak powiedzieć ówczesna sztuka
lekarska? Sprawdźmy.
Książka
Marka Kamińskiego podejmuje niezwykle interesujący, a zarazem wciąż
niedostatecznie zbadany wątek biografii Marszałka, jakim były jego choroby,
zarówno rzeczywiste, jak i symulowane, których także w jego życiu nie
brakowało. Autor siłą rzeczy przygląda się również stosunkowi Komendanta do
lekarzy i medycyny. Piłsudski był pacjentem wyjątkowo trudnym, przez
całe życie skłonnym lekceważyć zalecenia lekarskie. Był wszak żołnierzem, a
żołnierze zwykli nie przyznawać się ani do choroby, ani do słabości. Choroba
nie zważa jednak na mundur, stopień, zasługi ani wiek.
Publikacja została podzielona na dwie części. Pierwsza z nich, najciekawsza i obciążona najmniejszą liczbą nie zawsze trafnych dopowiedzeń autora, przedstawia relacje rodzinne w Zułowie, ze szczególnym uwzględnieniem zachowania Józefa wobec najbliższych. Narrację tej części Marek Kamiński w dużej mierze opiera na kronikach parafialnych i dworskich z okolic Zułowa, które tworzą przekonujące tło opowieści i osadzają ją w realiach końca XIX stulecia. Bardzo ciekawym zabiegiem literackim jest również wprowadzenie do narracji pamiętnika pisanego przez Józefa, który rozpoczyna się w czasie jego choroby na zapalenie płuc, a kończy kilka dni po pogrzebie matki. Odnajdujemy w nim dwa odmienne portrety rodziców: Marii Piłsudskiej, przedstawionej jako osoba ciepła i oddana rodzinie, oraz Józefa Wincentego, krytykowanego za nieumiejętność prowadzenia gospodarstwa i jego unowocześnienia. Pamiętnik jest, co zrozumiałe, przesycony emocjami. Niestety autor przedstawia więź syna z matką w nadmiernie uproszczonym, wręcz infantylnym ujęciu, twierdząc, że Józef kochał ją wyłącznie dlatego, że przymykała oko na jego wybryki i poświęcała mu najwięcej czasu, ojca zaś nie szanował z powodu jego alkoholizmu i nieudolności. Gdzie jednak znaleźć rzetelne potwierdzenie tych tez?
Również
pod względem medycznym, a więc w obszarze, który w tym przypadku interesuje nas
najbardziej, książka pozostawia wiele do życzenia. Wywód opiera się na
uproszczeniach oraz z góry przyjętych założeniach. Poważnym mankamentem tej
części publikacji jest ponadto nagromadzenie specjalistycznej terminologii
pozbawionej stosownych objaśnień, co zmusza czytelnika do samodzielnego
poszukiwania odpowiedzi na liczne pytania. Warto przy tym pamiętać, że Marek
Kamiński jest lekarzem, a nie historykiem. Mimo widocznych starań jego wywód
nie zdradza pełnego opanowania warsztatu historycznego, krytycznego
podejścia do źródeł, stylu właściwego narracji historycznej, a przede wszystkim
głębszego zrozumienia epoki. Autor próbuje bowiem ujmować dawne wydarzenia za
pomocą współczesnych kategorii, czego w rzetelnym pisarstwie historycznym
należałoby unikać.
Druga
część wypada znacznie słabiej od pierwszej i koncentruje się na
przebiegu choroby nowotworowej Marszałka. W istocie stanowi analizę medyczną
informacji pozostawionych przez prof. Karla Weckenbacha, który sprawował opiekę
nad Piłsudskim w ostatnich dniach jego życia. Autor sięga również do wspomnień
Aleksandry Piłsudskiej, Mieczysława Lepeckiego i dr. Stanisława Rupperta.
Szczególnie rażące jest jednak uporczywe posługiwanie się określeniami „rzekomy
nowotwór” i „rzekoma diagnoza”. Tego rodzaju sformułowania trudno
zaakceptować w publikacji pretendującej do rzetelności naukowej. Kwestionowanie
ustaleń lekarzy wymaga bowiem mocnych podstaw źródłowych, a nie jedynie
sugestii i domysłów.
Co
więcej, autor zupełnie niepotrzebnie zestawia stan zdrowia Marszałka z
możliwościami współczesnej medycyny, rozważając, czy rokowania były
rzeczywiście tak złe, czy obecnie można byłoby przedłużyć jego życie oraz czy
mógł być genetycznie obciążony chorobą nowotworową. Nie sposób wykluczyć takich
hipotez, pozostają one jednak niemożliwe do zweryfikowania bez szeroko
zakrojonych badań.
Wysoce dyskusyjne jest łączenie choroby Marszałka z politycznymi spekulacjami, zwłaszcza sugestia, jakoby część sanacyjnych polityków jedynie czekała, aż Piłsudski „zamknie oczy”. Tak wysnuta teza wydaje się mało prawdopodobna i pozbawiona dostatecznego uzasadnienia. Gdy dodać do tego wprowadzony do zasadniczej narracji wątek domniemanego romansu z dr Eugenią Lewicką, która później, co akurat jest faktem, popełniła samobójstwo, całość zaczyna przypominać powieść sensacyjno-zagadkową zamiast rzeczowego opracowania poświęconego postaci Marszałka i stanowi jego zdrowia.
Podsumowując lekturę, warto podkreślić, że książka podejmuje temat niebanalny, a medyczne wykształcenie Marka Kamińskiego wnosi do rozważań perspektywę rzadko spotykaną w publikacjach poświęconych Marszałkowi. Na uznanie zasługują również liczne ciekawostki oraz próba odtworzenia atmosfery tamtego maja. Całość ujawnia jednak niedostatki warsztatu historycznego, nadmiar luźno powiązanych wątków, a przede wszystkim nagromadzenie hipotez trudnych do udowodnienia lub wręcz fantastycznych, wprowadzanych bez dostatecznego uzasadnienia. Postać Marszałka pozostaje w tej narracji niemal nieobecna, co wyraźnie zubaża jej wymowę.
Po Ostatnią tajemnicę sięgnąłem z dużą
ciekawością, natomiast lektura przyniosła mi głębokie rozczarowanie. To
książka chaotyczna, pozbawiona wyraźnej koncepcji, tendencyjna i
podporządkowana z góry przyjętej tezie, do której dobrano odpowiednie fakty.
Ostatecznie pozostawia po sobie przede wszystkim niekończącą się listę pytań
bez odpowiedzi.

Komentarze
Prześlij komentarz