"Gromi i wojna z Imperium. Lew chocimski" - recenzja
„Gromi i wojna z Imperium. Lew chocimski” | Recenzja
Ile
pecha może pomieścić jedno życie? Jak długo można żyć ze świadomością, że
niemal wszystko, czego się podejmujesz, obraca się przeciwko tobie? Czy da się
wytrzymać z dojmującym poczuciem beznadziei i przekonaniem, że każda droga
prowadzi donikąd? Żeby nie zwariować, trzeba znaleźć sobie cel i podporządkować
mu całe życie. Gromisław znalazł się właśnie na życiowym zakręcie,
szuka własnej drogi, a jednocześnie próbuje rozliczyć się z przeszłością i z ciążącym
nad nim fatum. Tymczasem Turcy przygotowują kolejny atak na Polskę.
Gromi
czekał na mój powrót zdecydowanie zbyt długo. Przyznaję to bez szukania
usprawiedliwień. Bardzo cenię tę serię, ale czas biegnie nieubłaganie, a
kolejne lektury czekają na swoją kolej. Kiedy dowiedziałem się, że przede mną
długa podróż pociągiem z Częstochowy do Gdańska, nie zastanawiałem się długo,
którą książkę spakować do plecaka. Drogę wypełniły mi więc obrazy coraz
bardziej pogrążającej się w kryzysie Rzeczypospolitej, dręczonej problemami, na
które coraz trudniej było znaleźć sensowne rozwiązanie. Król, otoczony
stronnikami przedstawiającymi mu własną wizję rzeczywistości, właściwie nie
miał własnego zdania i pozostawał od nich niemal całkowicie zależny. Hetman Sobieski robił, co mógł, aby po upadku
Kamieńca i traktacie w Buczaczu ponownie obudzić w Polakach wolę działania, ale
coraz dotkliwiej odczuwał osamotnienie. Zmuszony do działań nie zawsze w pełni
jawnych, mógł polegać przede wszystkim na własnym charakterze i sile woli. W
końcu doszło do starcia dwóch
obozów, a dla państwa był to najgorszy z możliwych scenariusz.
Dynamika fabuły i sprawdzona w poprzednich tomach konwencja skłaniają Tomasza Szmida do pewnej swobody w traktowaniu chronologii i przebiegu wydarzeń. Niektóre wydarzenia zostają przerysowane, inne odbiegają od rzeczywistości, a jeszcze inne przedstawiono wręcz odwrotnie. Wszystko to służy jednak czytelnikowi, podtrzymując zainteresowanie i wysoką temperaturę wydarzeń. Przygody Gromiego rozpoczynają się krótko po upadku Kamieńca Podolskiego, a kończą zwycięstwem chocimskim w 1673 r. W ciągu nieco ponad roku wydarzyło się wiele, a jeszcze więcej zmieniło się w samym bohaterze, którego los zdecydowanie nie oszczędzał.
Miota
się między siłą a zwątpieniem, między gwałtownym przypływem adrenaliny a nagłym
osunięciem się w marazm. Mimo tych skrajności pozostaje jednak taki, jakim go
znamy: odważny, pomocny, zdecydowany i silny, przywiązany do wartości przyjaźni
i dbający o to, aby inni zawsze mogli na nim polegać. Wiele spraw dusi w sobie,
prowadząc wewnętrzne rozmowy i próbując samodzielnie się z nimi uporać. Staje
się dojrzalszy, a zarazem wciąż pozostaje sobą, choć życie doświadcza go na
wiele różnych sposobów. Coraz wyraźniej utożsamia je z bólem i tęsknotą.
U boku
hetmana Sobieskiego Gromi bierze udział w bardzo sprawnie i obrazowo
przedstawionej wyprawie przeciw tatarskim czambułom. Odnajduje Zbyszka, Bojana
i Oliwkę, do której wciąż żywi uczucie, choć ma świadomość, że nie może liczyć
na jego spełnienie. Podczas krótkiego pobytu w niewoli poznaje Kristinę, piękną
Czerkieskę, której historia i uroda wywierają na nim ogromne wrażenie. Pod ich
wpływem obiecuje pomóc jej w niezwykle trudnej misji. Nadrzędnym celem jego
działań w tej części staje się jednak dotarcie do prymasa Mikołaja Prażmowskiego. Gromi zdaje
sobie bowiem sprawę, że to właśnie on, kierowany osobistą zemstą i wieloma
innymi pobudkami, nie pozwala zerwać mu z przeszłością. Konfrontacja obu
mężczyzn okaże się tragiczna dla jednego z nich, a zarazem odsłoni prawdziwe
intencje polskiej magnaterii. Zanim jednak do niej dojdzie, Gromi przeżyje
wiele upokorzeń, w tym banicję,
która odbierze mu możliwość służby w armii, tak bardzo mu bliskiej.
Ośmieleni sytuacją nad Wisłą, a zarazem przymuszeni pustkami w skarbcu, Turcy ponownie ruszają na Polskę. Sułtan Mehmed IV pragnie ostatecznie upokorzyć Lechistan, a wielki wezyr staje naprzeciw twierdzy chocimskiej. Wszystko ma rozstrzygnąć jedna bitwa, największe pod względem liczebności starcie w dziejach Polski. Autor, podobnie jak Sienkiewicz, opisuje ją szeroko i niezwykle plastycznie, niemal w finałowych scenach powieści. Wiktoria chocimska staje się klamrą spinającą dotychczasowe życie Gromiego. Od tej chwili będzie już kimś innym. Ciężar wszystkiego, czego dotąd doświadczył, sprawi, że zapragnie życia z dala od świata, który go ukształtował i któremu poświęcił się bez reszty. Tym samym otwiera się przed nim droga do kolejnych przygód. Nie dla wszystkich jednak zwycięstwo pod Chocimiem okaże się szczęśliwym zakończeniem, ale o tym najlepiej przekonać się samemu.
Kiedy już zacznie się opowiadać taką historię, trudno ją po prostu przerwać. Tomasz Szmid znakomicie odpowiada na oczekiwania czytelników. W tej książce znalazło się wszystko, czego potrzeba, żeby opowieść była jednocześnie wciągająca i interesująca. Historia, którą znamy z podręczników i opracowań, rozgrywa się na naszych oczach. Poznajemy polskie i tureckie życie społeczne, kulturalne, gospodarcze oraz militarne, a przy okazji widzimy, jak wiele zależy od właściwych ludzi na właściwych stanowiskach i od ich osobistego zaangażowania. W wyrobieniu własnego osądu pomagają celne komentarze i wtrącenia autora, rozsiane w wielu miejscach powieści.
Dzięki jego pracy i
niewątpliwemu talentowi na nowo przyglądamy się naszym dziejom, niezwykle
barwnym, choć przecież dalekim od jednoznaczności. Polska ma pod tym względem
wyjątkowe szczęście. Jej historia pozostawia ogromną przestrzeń dla literackiej
wyobraźni, dzięki czemu mogą powstawać takie jak te serie. Szum husarskich
skrzydeł wprawdzie już ucichł, ale sama opowieść jeszcze się nie kończy.

Komentarze
Prześlij komentarz