"Dom wyjątkowy, t. 1. Pod milczącym niebem" - recenzja


               „Pod milczącym niebem. Dom wyjątkowy” | Recenzja

Przedwojenna Polska, szczególnie jej wielkie miasta, była przestrzenią uderzających kontrastów. Splendor zamożnych dzielnic, wystawnych balów i architektury budzącej zachwyt współistniał z nędzą, sieroctwem oraz nierównościami, które wyznaczały codzienność najsłabszych. Od czasu spaceru Wokulskiego po Powiślu, opisanego w Lalce, ten pejzaż społeczny zmienił się zaskakująco niewiele. Książka prowadzi czytelnika w głąb owego pęknięcia, przypominając zarazem, że jego istnienie nie pozostawało niezauważone. Wśród tych, którzy dostrzegali dramat ukryty za fasadą miejskiego blasku, znaleźli się również ludzie gotowi odpowiedzieć na niego konkretnym działaniem.  Z takiej potrzeby wyrósł wyjątkowy dom, którego historię poznajemy poprzez doświadczenia tych, którzy go współtworzyli: podopiecznych i wychowawców. Ta opowieść pokazuje, że dom zaczyna się tam, gdzie za murami pojawia się wspólnota.

Książka długo czekała na swoją kolej, ale to nie oznacza, że o niej zapomniałem. Musiała jedynie znaleźć miejsce w czytelniczym porządku, w którym liczby bywają nieubłagane, a codzienność upomina się o czas na pracę i zwyczajne życie. Sięgając po opowieść o wychowankach tego literackiego domu, nie przypuszczałem, że ich losy okażą się tak poruszające i wielowymiarowe. Już po kilku rozdziałach było jasne, że to książka nietuzinkowa, domagająca się uważnej lektury i prowadząca przez wiele interpretacji. Mogłoby się wydawać, że skoro od czasu, w którym rozgrywa się akcja powieści, dzieli nas niemal wiek, a świat zdążył przejść tak głęboką przemianę, opisane w niej problemy powinny należeć do przeszłości. Tymczasem pozostają niepokojąco aktualne. Sugestywny tytuł Pod milczącym niebem brzmi jak oskarżenie świata, który zarówno wtedy, jak i dziś, zbyt często odwraca wzrok od cierpienia społecznego. Ośrodki podobne do tego, który opisuje Autorka, funkcjonują dziś zapewne według innych zasad, jednak doświadczenie ich wychowanków wciąż jest naznaczone samotnością, nierównością i potrzebą oparcia. Historia zatoczyła koło, a perspektywa zmiany nie daje szczególnych powodów do optymizmu.

Siostry zakonne Benedykta i Efrema robią wszystko, co w ich mocy, aby dać dzieciom choć odrobinę miłości, której tak dotkliwie im brakuje. Jurek, Zuzia, Ineza, Rączka i wielu innych potrzebują jej jak wody i powietrza. Od dawna noszą w sobie poczucie odrzucenia, czują się gorsze, inne, niepotrzebne, zepchnięte na margines wyłącznie dlatego, że są sierotami. Wiedzą, że w przyklasztornym ośrodku otrzymają posiłek i miejsce do spania, ale nie znajdą tam rodzinnego domu wypełnionego śmiechem, ciepłem i bliskością. Zakonnice próbują tę różnicę zmniejszyć, ale rana noszona przez wychowanków okazuje się zbyt głęboka, a świadomość własnego pochodzenia ciąży im jak ogromny balast. Mimo to dzieci i nastolatkowie tworzą wspólnotę opartą na wzajemnej odpowiedzialności, niemal jeden organizm zdolny przetrwać najtrudniejsze chwile. Czasem pojawiają się w tej jedności pęknięcia, co wydaje się naturalne, jednak sama więź pozostaje niezwykle trwała. Każde z podopiecznych ma własną historię i osobowość, a zarazem łączy je doświadczenie podobnego braku.

Obok niezwykle ciekawej warstwy literackiej autorka wprowadza wiele równie istotnych wątków, takich jak rozczarowanie rodzinną codziennością, psychiczne obciążenie tym, co dzieje się w domu, zawód miłosny, przemoc domowa, droga rozeznawania powołania, ówczesna psychologia i pedagogika, a wreszcie próba zmierzenia się z przeszłością poprzez spisywane wspomnienia. Los nigdy nie obchodził się z siostrą Benedyktą łaskawie, ona jednak nauczyła się czerpać z życia tyle, ile pozwalały jej reguły zgromadzenia. To książka o wątpliwościach towarzyszących wyborom moralnym i życiowym, o niepewności wpisanej w dojrzewanie do decyzji oraz o potrzebie mierzenia się z własną historią. Wielość perspektyw, z jakich można czytać i analizować Dom wyjątkowy, sprawia, że książka wymyka się formule lektury na kilka wieczorów. Staje się raczej zapisem doświadczenia, z którego wydobywa się życiowa mądrość.

Wbrew pozorom fabuła książki ma w sobie dużo ciepła i pogody. Większość bohaterów budzi sympatię, dzięki czemu opowiadana historia staje się czytelnikowi bliższa. Wychowankowie, choć mierzą się z poważnymi trudnościami, miewają niemądre pomysły, psocą i wystawiają cierpliwość dorosłych na próbę – tak jak to zwykle bywa z dziećmi. Zarazem wielu z nich wykazuje dojrzałość wykraczającą poza ich wiek. Rozumieją, że bardzo wiele zależy od nich samych, od ich decyzji, postawy i gotowości do mierzenia się z codziennością. Warto zwrócić uwagę na obecność Janusza Korczaka oraz jego metod wychowawczych. Stary Doktor nie jest tu jedynie postacią historyczną, ale także reprezentantem żydowskiej Warszawy, niezwykle zróżnicowanej, a zarazem skupionej wokół własnej kultury, tradycji i obyczajów.

Dom wyjątkowy jest wprawdzie prowadzony przez zakonnice, natomiast powieść nie przybiera tonu nadmiernie religijnego. Odwołania do sfery duchowej są w niej obecne i pozostają istotne, jednak nie dominują nad opowieścią. Siostry nie narzucają wychowankom gotowych odpowiedzi, pozwalają im myśleć samodzielnie i wyciągać własne wnioski. W książce wybrzmiewają także różnice międzywyznaniowe oraz wynikające z nich napięcia, niekiedy przeradzające się we wrogość opartą wyłącznie na stereotypach. To opowieść o niesprawiedliwości życia i o tym, jak niewiele czasem potrzeba, aby uczynić je choć odrobinę lepszym, bo gdy śmieje się dziecko, śmieje się cały świat. Przez całą fabułę przewija się motyw odpowiedzialności, uczciwości i prostolinijności, czyli wartości, które nie tracą na znaczeniu mimo upływu czasu.

Pod milczącym niebem to książka, która nie pozwala się czytać w pośpiechu. Zatrzymuje uwagę w świecie dzieci i każe zostać z nimi na dłużej. Swoboda oraz prostota języka, łączącego dziecięcy slang, barwną narrację i ton łagodnej teologii, sprawiają, że lektura staje się prawdziwą, choć niełatwą przyjemnością. Jej ciężar opiera się bowiem na pytaniu o wartość miłości.


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

"Szept moczarów. Światła nad moczarami" - recenzja

"Dziedzictwo elfów" t. 2 - recenzja

"Kasztanka Piłsudskiego" - recenzja