"Ostatnia gejsza z Gion" - recenzja
„Ostatnia gejsza z Gion” | Recenzja
Japonia,
kraj kwitnącej wiśni, cesarstwo pełne kontrastów, zawieszone między
nowoczesnością a głębokim przywiązaniem do tradycji i historii. Japończycy od
dawna fascynują odmiennym spojrzeniem na świat, tak różnym od perspektywy
mieszkańców wielu innych jego regionów. Mimo tej odmienności, a może właśnie
dzięki niej, Japonia budzi podziw i ciekawość. Dlaczego? Być może dlatego, że
wciąż skrywa w sobie pewną tajemnicę. Jednym z jej symboli są gejsze,
kobiety do towarzystwa, obdarzone inteligencją, obyciem i gracją. Autorka Ostatniej gejszy z Gion wprowadza nas w ich świat, który
okazuje się daleki od łatwego życia. Przeciwnie, pełen jest wyrzeczeń i
trudnych chwil. A jednak coś nas do niego przyciąga. Może właśnie ta książka
pozwoli nam odkryć, co to takiego?
Japonia pozostaje obecnie jedną z najważniejszych i najprężniej rozwijających się gospodarek świata, choć oczywiście nie jest wolna od własnych problemów. Recenzowana książka przenosi nas jednak do drugiej połowy XIX wieku, w moment, gdy kraj ten dopiero otwierał się na nowoczesność i zaczynał wpuszczać w swoje granice cudzoziemców. Dla nich wyspiarskie państwo, do niedawna znane głównie z opowieści podróżników, pachniało egzotyką. Podobne wrażenie Magdalena Buraczewska-Świątek wywołuje u czytelnika. Wraz z autorką zanurzamy się w świecie, który przez stulecia stanowił jeden z fundamentów kraju samurajów, decydował o jego tożsamości i sile. Naszymi przewodnikami są Hana, znana także jako Yukiko, niezwykle utalentowana gejsza, oraz Thomas Bennet, fotograf. Tak, połączy ich romans, krótki, a jednak brzemienny w skutki dla obojga. „Śnieżne dziecko” złamie dla Brytyjczyka wszelkie zasady, a on z miłości okaże się gotów wiele znieść. Problem w tym, że to uczucie nie powinno się wydarzyć.
Pisarka z precyzją połączoną z umiejętnością malowania słowem wprowadza nas w świat japońskiego sposobu życia, tradycji, historii i filozofii. To tło okazuje się konieczne, aby właściwie zrozumieć sens wydarzeń i zachowania bohaterów. Bez niego błądzilibyśmy po świecie przedstawionym jak we mgle. W odnalezieniu się w tym labiryncie znaczeń, pojęć, gestów i kontrastów pomaga sieć dobrze skonstruowanych przypisów, a także naturalnie wplecione, celne objaśnienia japońskich terminów odnoszących się do codzienności i kultury. Poznajemy życie gejsz, ich sposób myślenia i zachowania, przede wszystkim zaś historie wielu z nich, dziś niemal niewyobrażalne, a jeszcze sto pięćdziesiąt lat temu uznawane za część obowiązującego porządku. Gejsza jawi się tu jako ptak zamknięty w złotej klatce, od której klamka znajduje się po zewnętrznej stronie. Bywa traktowana jak przedmiot umowy albo porcelanowa lalka bez prawa do uczuć, które musi w sobie tłumić.
Damę do towarzystwa i nieformalnego tłumacza ambasady Królestwa Jej Królewskiej Mości połączy kilka spojrzeń, aura tajemnicy, wzajemna fascynacja, w końcu zaś jedna wspólna noc, która, jak to zwykle bywa, będzie miała swoje konsekwencje. Problem w tym, że pochodzą z dwóch światów, niemal niemożliwych do pogodzenia. Hana rozpoczyna więc ryzykowną grę, w której stawką są dwa życia. Musi dokonać wielu wyborów, tego właśnie przecież chciała. Nade wszystko pragnęła odzyskać kontrolę nad własnym losem. Zadanie, którego się podjęła, będzie wymagało od niej niezwykle silnej woli, a także umiejętności uciszenia serca wtedy, gdy bije zbyt mocno. Niektóre jej zachowania mogą wydawać się samolubne, jednak gdy weźmiemy pod uwagę kontekst epoki, wiele spraw staje się bardziej zrozumiałych. Co prawda „złodziej dusz” oferuje jej wsparcie i zapewnia o głębokim uczuciu, z drugiej strony sam nie rozliczył się jeszcze z tą, która dotąd zaprzątała jego myśli i przed którą uciekł właśnie tutaj.
Akcja powieści nabiera tempa z rozdziału na rozdział. Przypomina pociąg, który zwalnia na stacjach tylko po to, by za chwilę znów przyspieszyć na prostym odcinku. W tej książce nie ma miejsca na nudę, a sprawne połączenie wątków miłosnego z tragedią osobistą i geopolitycznym tłem sprawia, że Ostatnia gejsza z Gion staje się opowieścią o świecie pełnym sprzeczności, tajemnic i zaskoczeń. Świecie, który nie pozwala się poznać do końca albo sam nie chce odsłonić wszystkich swoich warstw. Nad całą historią unosi się pytanie o rację, lojalność i moralną ocenę wyborów bohaterów. Po czyjej stronie stanąć? Czyje postępowanie uznać za bardziej usprawiedliwione? Hana na wiele spraw nie miała wpływu, podobnie jak Thomas. Ona miała prawo mu nie ufać. On, po wielu przejściach, pragnął przede wszystkim spokoju serca. To bohaterowie o silnych osobowościach, prowadzeni przez uczucia, doświadczenia i lęki. Jaki będzie finał? Jak bardzo poturbowani wyjdą z życiowych zakrętów? Gdzie ostatecznie się odnajdą? Tego nie zdradzę. Powiem tylko, że liczba pytań, które rodzą się podczas lektury, najlepiej świadczy o sile tej opowieści, a dzięki sprawności Autorki ich odkrywanie staje się prawdziwą czytelniczą przyjemnością.
W świecie,
w którym żyjemy, podróżowanie i odkrywanie odległych miejsc nie stanowi już
większego problemu. Tym bardziej warto czasem cofnąć się do epoki, gdy zmiana
otoczenia wymagała odwagi, determinacji i gotowości na spotkanie z tym, co
nieznane. Literatura daje nam taką możliwość. Pozwala wyruszyć w głąb
tajemnicy bez ruszania się z miejsca, a jednocześnie przypomina, że strach
bywa złym doradcą. Czasem trzeba podjąć ryzyko i ruszyć przed siebie, nawet
jeśli nie wiemy, dokąd ta droga nas zaprowadzi. Potrzeba do tego siły, ale
przede wszystkim odwagi.

Komentarze
Prześlij komentarz