"Dwie siostry" - recenzja


                                          „Dwie siostry” | Recenzja

Rodzeństwo rzadko bywa do siebie podobne. Trudno oczekiwać pełnej zbieżności temperamentów; częściej spotyka się sytuacje, w których jedno z dzieci jest spokojniejsze, a drugie wyraźnie bardziej energiczne. Podobne różnice widać w zainteresowaniach i predyspozycjach, co stanowi naturalną konsekwencję uwarunkowań biologicznych. Ten kontrast przekłada się na dynamikę relacji rodzinnych i nierzadko generuje sytuacje o dużym potencjale narracyjnym. W przypadku tytułowych Dwóch sióstr wskazany schemat zostaje dodatkowo poszerzony o wyraźnie zarysowany kontekst historyczny oraz wątek miłosny, które istotnie wzbogacają strukturę opowieści.

Pojawienie się kolejnych części Sagi Warszawskiej konsekwentnie przyciąga moją uwagę. Lektura zapowiedzi skłania do refleksji nad kierunkiem, w jakim autorka poprowadzi opowieść, zarówno na poziomie fabularnym, jak i historycznym. W przypadku tej serii oba te wymiary pozostają ze sobą ściśle powiązane, a przenikanie się codzienności i przeszłości tworzy spójne tło dla przedstawianych wydarzeń i postaci. Dotychczasowy charakter cyklu nie pozostawia wątpliwości co do jego przemyślanej konstrukcji, trudno tu mówić o przypadkowości. Dwie siostry wpisują się w tę logikę, angażując czytelnika i dostarczając satysfakcji z lektury. Katarzyna Maludy po raz kolejny potwierdza umiejętność utrzymywania uwagi odbiorcy i robi to z wyraźną konsekwencją.

W historii rodzin Żarskich i Sucheckich, a także kolejnych odgałęzień tych rodów, wydarzenia dziejowe odgrywają istotną rolę. Bohaterowie, niezależnie od własnej woli, stają się ich uczestnikami, funkcjonując na pierwszym lub dalszym planie. Narracja prowadzi do 1918 r., momentu odzyskania niepodległości, który otwiera okres walk o granice, procesu scalania struktur państwowych oraz rywalizacji politycznej, czemu towarzyszy napięcie wynikające z niepewności, a zarazem autentyczna, niewymuszona euforia. W tej rzeczywistości pojawiają się Joanna i Odetta Demel(ówny) z rodzicami. Obie różnią się podejściem do życia i wyznaczonymi celami, są jednak młode i poszukują miłości, zrozumienia oraz sensu własnych działań. Mają wszelkie predyspozycje sprzyjające osiągnięciu osobistego spełnienia, jednak ich sytuację komplikuje brak jednoznacznych wyborów po stronie potencjalnych partnerów. Jeden z nich pozostaje niezdecydowany, inny, wywodzący się ze znamienitego rodu i obyty towarzysko, z łatwością zdobywa kobiece względy. Otwarte pozostaje pytanie o ostateczne wybory Stefana i Maksa.

Na tym tle historia nie pozwala o sobie zapomnieć. Młode państwo od początku staje wobec konieczności walki o przetrwanie, konfrontując się z rewolucją bolszewicką, która dąży do jego unicestwienia w imię idei uznawanej za absolutną, nadrzędną wobec wszelkich kosztów. Nie brakuje jednak tych, którzy uwierzyli w jej słuszność. Lucek Paździerz zapłaci za to wysoką cenę. Czerwony sztandar, który miał przynieść wolność, staje się źródłem dotkliwych wyrzutów sumienia. Rzeczywistość pozostaje głęboko niepewna, a granica między zwycięstwem a porażką wydaje się wyjątkowo cienka. Ewentualna przegrana w starciu z armią sowiecką oznaczałaby konsekwencje trudne do opisania nawet w kategoriach tragedii. Pytanie o to, czy przeważy strach, czy racjonalna strategia, pozostaje otwarte, podobnie jak los bohaterów oraz postawy, jakie przyjmą cywile i wojskowi wobec nadchodzących wydarzeń.

Rok 1920 okazuje się przełomowy dla głównych bohaterek oraz pozostałych postaci. Podobnie jak w poprzednich częściach, zarówno bohaterowie już znani, jak i nowo wprowadzeni wnoszą do narracji wyraźny ładunek emocjonalny, który narasta wraz z rozwojem akcji i osiąga kulminację w finale. Kontekst historyczny zwycięstwa określanego mianem Cudu nad Wisłą stanowi istotny punkt odniesienia, choć jego wynik nie budzi wątpliwości. Na tym tle pewien niedosyt budzi sposób przedstawienia samej bitwy warszawskiej, zarysowanej skrótowo i prowadzonej w bardzo szybkim tempie. Choć autorka koncentruje się na wybranych epizodach i przedstawia je plastycznie, całość sprawia wrażenie nadmiernie skondensowanej. Nie wpływa to jednak zasadniczo na wysoką ocenę powieści jako spójnej i angażującej całości.

W realiach nakreślonego dramatu obie bohaterki, posługując się odmiennymi strategiami, zabiegają o własną podmiotowość. Siostry mają świadomość swojej wartości i nie ulegają zbyt łatwo presji otoczenia, co w dużej mierze wynika z wychowania przez świadomych i otwartych rodziców. Umożliwienie im podjęcia studiów zgodnych z aspiracjami, w obszarach takich jak medycyna i sztuka, wymagało odwagi oraz gotowości do przekraczania obowiązujących norm, podobnie jak wiele innych decyzji podejmowanych przez bohaterów. Nawet z perspektywy współczesnej postawy te nie wydają się oczywiste, szczególnie w kontekście epoki naznaczonej niepewnością i silnymi stereotypami. Słodko-gorzkie zakończenie pokazuje jednak, że sprzyjające warunki rozwoju, wsparcie rodziny czy indywidualne predyspozycje nie zawsze okazują się wystarczające, gdy zawodzą mechanizmy psychiczne, a intensywne emocje mogą prowadzić do destrukcyjnych konsekwencji.

Dwie siostry wykraczają poza ramy opowieści osadzonej w kolejnym etapie polskiej historii. To narracja o poszukiwaniu sensu w rzeczywistości, która okazuje się krucha i podatna na rozpady. Podjęcie próby rozpoczęcia na nowo wymaga znacznej siły, a jej powodzenie pozwala uporządkować inne obszary życia. W przeciwnym razie pozostaje stan niepewności i doświadczenie bólu. W tym kontekście zakończenie naturalnie kieruje uwagę ku dalszemu ciągowi opowieści, pozostawiając wyraźne oczekiwanie na kolejną część sagi.

 

  

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

"Szept moczarów. Światła nad moczarami" - recenzja

"Dziedzictwo elfów" t. 2 - recenzja

"Kasztanka Piłsudskiego" - recenzja