"Golem" - recenzja

 

                                                  „Golem” | Recenzja

Czytanie jest dla mnie jedną z najprzyjemniejszych form spędzania wolnego czasu. Bezczynność nie jest mi bliska, a chwile pozbawione zajęcia szybko wytrącają mnie z równowagi. Z tego powodu podczas podróży pociągiem, zwłaszcza na dłuższych trasach, zawsze towarzyszy mi książka. Coraz częściej obserwuję, że również współpasażerowie sięgają po lekturę, rezygnując z bezrefleksyjnego wpatrywania się w ekran, co napawa mnie optymizmem. Szczególnego wymiaru nabiera czytanie w sytuacji, gdy pociąg sunie przez zimową ciemność, a wybrana książka okazuje się mroczna, tajemnicza i osadzona w nietypowych realiach. Taki splot okoliczności wzmacnia atmosferę i potęguje intensywność odbioru. Golem wielokrotnie mnie zaskoczył i pozostawił wyraźne wrażenie. Pozostaje mieć nadzieję, że zainteresuje również innych czytelników, ponieważ bez wątpienia na to zasługuje.

Lektura tej powieści była dla mnie kolejnym spotkaniem z twórczością Adama Maksymiliana Grzybowskiego, autora nietuzinkowego, który z powodzeniem łączy elementy pozornie do siebie nieprzystające. Zestawienie przeszłości, przyszłości i konwencji fantasy mogłoby budzić wątpliwości, tymczasem okazuje się rozwiązaniem spójnym i przynosi przekonujące rezultaty. Każda z tych płaszczyzn zawiera motywy wciągające na tyle, że trudno oderwać się od lektury. Powieść obfituje w intrygujące momenty, które utrzymują uwagę czytelnika. W moim przypadku przerwy ograniczyły się do kilku krótkich chwil. Golem jest książką stosunkowo krótką, o dynamicznej akcji, dzięki czemu nie nuży ani nie obciąża nadmiernie odbiorcy. Jednocześnie pełniejsze odczytanie zawartych w niej kontekstów i aluzji wymaga przypomnienia sobie historii Zakonu Krzyżackiego na ziemiach polskich, trwającej trzysta lat z jednym dodatkowym rokiem. Dalszy tok narracji prowadzi czytelnika już bez przeszkód.

Powieść otwiera sugestywna scena, w której do wioski położonej najpewniej na obszarze dzisiejszego województwa warmińsko-mazurskiego trafia mała dziewczynka. Jej przybrany ojciec oraz starsze rodzeństwo nie akceptują jej obecności, traktując ją gorzej niż służącą. Oparcie znajduje wyłącznie u matki, kobiety zastraszonej i podporządkowanej domowej przemocy. W takich okolicznościach autor obdarza bohaterkę nadprzyrodzoną cechą: zdolnością ożywiania glinianych postaci, wśród których pojawia się tytułowy olbrzym. Z tą historią splata się wątek zabójstwa na aukcji oraz listów żydowskiego rabina. Wszystkie te elementy łączą się w spójną konstrukcję narracyjną, w której trzy perspektywy wzajemnie się dopełniają. Istotną rolę odgrywają również Krzyżacy, ukazani zgodnie z utrwalonym wizerunkiem jako ci, którzy sięgają po podstęp, przemoc i miecz, aby potwierdzić własne ambicje.

Jagutta nie potrafi odnaleźć się w obliczu własnych zdolności. Zdaje sobie sprawę, że pozostaną one niezrozumiane, czego boleśnie doświadczyła. Wsparcie znajduje w Olgierdzie, młodym synu sołtysa, związanym z ruchem oporu oraz w tajemniczym Nikolausie, który przed laty ocalił jej życie i teraz zapowiada nadchodzącą tragedię, potok krwi i łunę ognia. Równolegle na krzyżackim zamku dochodzi do wydarzeń podważających dotychczasowy porządek. Komtur zostaje pozbawiony władzy pod zarzutem fałszowania monet i nadużyć finansowych. Na podgrodziu wybucha pożar, a rycerze z czarnymi krzyżami na płaszczach pałają żądzą odwetu. Jedyną siłą zdolną ocalić okolicę okazuje się gliniane dziecko Jagutty, potężna istota z literami na czole i pergaminem w ustach. Wykonuje bez wahania każde jej polecenie, nie znając pojęcia „konsekwencje”. Dziewczynka i Golem stają się źródłem licznych komplikacji oraz tajemniczych zdarzeń rozciągniętych na kolejne stulecia.

W połowie lektury uświadomiłem sobie kierunek, w jakim zmierza narracja. To jednak nie osłabiło mojego zainteresowania. Przeciwnie, zbudowałem w myślach własną wersję zakończenia i z rosnącą ciekawością oczekiwałem finału, zastanawiając się, w jakim stopniu moje przypuszczenia znajdą potwierdzenie. Różnice okazały się niewielkie i dotyczyły jedynie kilku szczegółów oraz jednego wątku: epistolarnego. Powieść wymaga uważnej lektury, ponieważ pominięcie istotnego elementu lub niedostateczne zrozumienie któregoś z motywów może zaburzyć odbiór całości. Mimo to ponad 220 stron tekstu czyta się płynnie i bez zakłóceń. Wraz z bohaterami przenosimy się w odmienne przestrzenie, doświadczając napięcia i wyciszenia. Niejednokrotnie granica między fikcją a rzeczywistością ulega zatarciu. Pozwoliłem się poprowadzić narratorowi, a być może narratorom i nie żałuję tego wyboru.

Bohaterką tej historii jest mała, z pozoru nieistotna dziewczynka, która za wszelką cenę pragnie ocalić rodzinne Lusajny przed zagładą. Osiąga ten cel, ale jak ogromny kosztem. Wstrząsające pozostaje to, w jakim stopniu jej ostateczne decyzje determinowane są żądzą zemsty, usprawiedliwionej, ale przerażającej w skutkach. Nie istniała siła zdolna odwieść jej od podjętego działania. Gromadzone latami krzywdy osiągają kulminacyjny punkt. Wystarczy kilka poleceń skierowanych do glinianej, ożywionej istoty, przypominającej diabła lub wysłańca piekieł. W pewnym momencie czara goryczy się przelewa. Nikolaus miał rację.

Autor zaproponował interesującą koncepcję i konsekwentnie ją zrealizował. Wyraźnie widać, że opowieść dojrzewała, stopniowo przybierając przemyślaną formę. Efekt pracy okazuje się sugestywny i niepokojący, wywołując autentyczne napięcie. Golem jest lekturą przeznaczoną dla czytelników o mocnych nerwach i cierpliwości. Powieść oceniam wysoko, choć przesyca ją wyraźny mrok. Autor świadomie operuje estetyką średniowieczno-gotyckiego noir, nadając narracji charakterystyczny ton. Warto, aby ten kierunek twórczy był dalej rozwijany i przynosił kolejne, równie zaskakujące realizacje.

 

 

 


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

"Szept moczarów. Światła nad moczarami" - recenzja

"Dziedzictwo elfów" t. 2 - recenzja

"Kasztanka Piłsudskiego" - recenzja