"Adwokat. Historia prawdziwa" - recenzja
„Adwokat. Historia prawdziwa” | Recenzja
Zawód prawnika wciąż cieszy się społecznym uznaniem, mimo wyraźnego kryzysu, jaki dotyka szeroko rozumiany wymiar sprawiedliwości. W powszechnej świadomości prawnik jawi się jako osoba obdarzona rozległą wiedzą, sprawnością argumentacji, umiejętnością jasnego formułowania myśli i zachowująca spokój w sytuacjach konfliktowych. Również studia prawnicze postrzegane są głównie przez pryzmat ich trudności i wysokich wymagań. Zakończenie edukacji okazuje się jednak dopiero początkiem drogi, która w istocie nie ma wyraźnego końca, bo to jeden z tych zawodów, w których konieczność stałego dokształcania się jest wpisana w codzienną praktykę. Między teorią a rzeczywistością zawodową rozciąga się przy tym wyraźna przepaść, czego sam miałem okazję doświadczyć. Tym cenniejsza staje się możliwość poznania tego zawodu „od strony biurka”, do czego zaprasza czytelnika Karol Piotrowski.
Pamiętam, z jakim zestawem wyobrażeń przekraczałem mury Wydziału Prawa swojej alma mater w październiku 2017 r i jakie snułem wizje przyszłości związane z ukończeniem studiów. W głowie pojawiały się konkretne role: adwokat, prokurator, sędzia, a może naukowiec. Z czasem, z każdym kolejnym i każdą sesją, coraz wyraźniej docierało do mnie, że te wyobrażenia były w dużej mierze złudne, ukształtowane przez lektury i obrazy znane z ekranu. Nie dotyczyło to samej nauki, bo wymagający charakter studiów nie był zaskoczeniem, ale o pytanie, co dalej. Im bliżej było egzaminu dyplomowego, tym silniejsze stawało się poczucie niepewności i wrażenie utknięcia w miejscu, które, jak się okazuje, towarzyszy mi do dziś.
Nieprzypadkowo na pierwszym miejscu w wyliczeniu zawodów prawniczych pojawia się adwokat. To właśnie ta profesja najczęściej staje się pierwszym skojarzeniem absolwentów stojących przed wyborem nie do końca sprecyzowanej ścieżki kariery. W potocznym wyobrażeniu mecenas ma bronić, dostrzegać okoliczności przemawiające na korzyść klienta i szukać dobra w każdym człowieku, podczas gdy prokurator bywa postrzegany jako jego przeciwieństwo, ten „zły”, dążący wyłącznie do skazania. Taki podział jest jednak uproszczeniem. Także prokurator, zgodnie z ustawowym obowiązkiem, jest zobowiązany do poszukiwania przesłanek działających na korzyść oskarżonego. Mimo to adwokaci, jako przedstawiciele zawodu kojarzonego z obroną i pomocą, odbierani są społecznie bardziej przychylnie. Trudno się temu dziwić, bo każdy, kto staje przed sądem, nawet w błahej sprawie, chce mieć obok siebie kogoś, kto nie tylko działa z urzędu, ale także budzi zaufanie, a właśnie ono okazuje się w tej relacji kluczowe. Nieprzypadkowo w tradycji prawniczej zielony żabot adwokackiej togi bywa interpretowany jako symbol nadziei, a sami adwokaci są postrzegani przez ten pryzmat. Nie zmienia to jednak faktu, że nawet najsprawniejsze umysły mają swoje granice. O tym również pisze autor, przypominając, że adwokat nie jest cudotwórcą. Dysponuje wiedzą i umiejętnościami, ale nie posiada żadnych nadzwyczajnych mocy.
Autor książki jest obrońcą z wieloletnim doświadczeniem i właśnie ten fakt stanowi jej pierwszy, wyraźny atut. Przekłada się on przede wszystkim na autentyczność opisywanych sytuacji oraz wiarygodność przedstawionych realiów pracy w kancelarii i na sali sądowej. Karol Piotrowski niczego nie stylizuje ani nie upiększa, pokazując, że tak po prostu bywa w codziennej praktyce prawniczej. Opisywane doświadczenia są integralną częścią tego zawodu i wynikają z jego specyfiki. Autor pisze o swojej profesji bez patosu i bez odwoływania się do pozycji autorytetu, naturalnie i z wyczuciem. Ta zwyczajność narracji sprawia, że lektura jest przystępna zarówno dla osób związanych ze środowiskiem prawniczym, jak i dla czytelników spoza niego. W przypadku zawodów zaufania publicznego łatwo popaść w mentorski ton i uczynić lekturę trudną w odbiorze, ale autorowi udaje się tego uniknąć.
Kolejnym wyraźnym atutem książki jest poczucie humoru oraz dystans autora wobec codzienności, jaka towarzyszy pracy prawnika. To element nie do przecenienia, bo bez niego łatwo popaść w zawodowe przeciążenie. Umiejętność zachowania właściwych proporcji i niedopuszczenia, by paragrafy całkowicie zdominowały codzienność, okazuje się kluczowa, choć w praktyce bywa to wyjątkowo trudne. Prawniczy humor ma przy tym swoją specyfikę, porównywalną do tej znanej z profesji lekarskiej. Brak adwokackiego zadęcia i rezygnacja z zawodowego sznytu sprawiają, że książkę czyta się w interesującym kluczu, wykraczającym poza literalny świat ustaw i kodeksów.
Na uwagę zasługuje także zwarta konstrukcja całej publikacji. Poszczególne rozdziały są stosunkowo krótkie i koncentrują się na pojedynczych historiach, z wyraźnie zaznaczonym początkiem i zakończeniem. Każda z nich funkcjonuje jako samodzielny epizod, a jednocześnie składa się na spójną całość, której centralną postacią pozostaje adwokat. Kolejne części odsłaniają różne aspekty pracy „wezwanego na pomoc”, m.in. pojawiają się opisy najczęstszych typów klientów, relacji zawodowych, kwestii reputacji, początków praktyki oraz stopniowego budowania doświadczenia, zdobywanego, jak sugeruje autor, w realnych starciach zawodowych. Czytelnik poznaje również kulisy funkcjonowania sądu i tego, co dzieje się poza jego salą, a także mechanizmy obrony przed próbami podważenia wiarygodności prawnika. Karol Piotrowski opowiada o tych sytuacjach z zaangażowaniem, jednocześnie zdejmując z adwokata aurę niedostępności i zawodowego dystansu. Autor nie stawia się w pozycji kogoś lepszego czy wszechwiedzącego, co stanowi jeden z wyraźnych atutów tej książki.
Warto
pamiętać, że zawód prawnika ma swoją specyfikę, co książka wyraźnie podkreśla.
Także im zdarza się zmęczenie czy brak cierpliwości, choć na sali sądowej nie
ma na to miejsca. Do końca muszą zachować profesjonalizm, niezależnie od
okoliczności. Wymaga się od nich wiele i ciężar tych oczekiwań spoczywa
wyłącznie na nich. Tymczasem poza kancelarią, po zdjęciu krawata, pozostają
ludźmi równie zwyczajnymi jak wszyscy inni. O tej perspektywie autor
dyskretnie, lecz konsekwentnie przypomina.

Komentarze
Prześlij komentarz