"Piast zdobywca. Nawałnica" - recenzja


 

                           „Piast zdobywca, Nawałnica” | Recenzja

Żądza władzy należy do najbardziej pierwotnych mechanizmów ujawniających się w momencie, gdy jednostka zyskuje choćby minimalną przewagę nad innymi. Niewielu potrafi się jej skutecznie oprzeć, a ci, którzy jej ulegają, szybko zaczynają traktować ją jako warunek własnego funkcjonowania. Prowadzi to do decyzji o dalekosiężnych konsekwencjach, z których późniejsze wycofanie okazuje się niezwykle trudne. W historii Popiela przekonanie o własnej sile działa niczym pojedynczy kamień uruchamiający lawinę, stając się impulsem do społecznego buntu. Prawdziwa nawałnica następuje jednak dopiero później. Jej skutki przynoszą trwałą zmianę porządku, w której kluczowe znaczenie ma częściowe przywrócenie elementarnego poczucia sprawiedliwości.

Konflikt z Popielem trwa, a nic nie wskazuje na jego szybkie zakończenie. Choć przeciwnikom udało się czasowo osłabić jego pozycję, efekt okazuje się nietrwały. Obie strony są wyraźnie wyczerpane przedłużającym się sporem. Książę nie może jednak pozwolić sobie na kapitulację, dlatego decyduje się na ostateczny krok, sprowadzając na swoje ziemie Wikingów. Dla wielu obserwatorów jest to akt podwójnej zdrady. Czym innym pozostaje prowadzenie wojny przy użyciu własnej drużyny, czym innym zaś sięgnięcie po najemników, skłonnych za zapłatę i łupy naruszać obowiązujące reguły konfliktu. Dzięki sprytowi i umiejętnościom Ścibora i Piasta nieproszeni sojusznicy na krótko przechodzą jednak na stronę obrońców, co pozwala chwilowo zażegnać bezpośrednie zagrożenie. Nie przynosi to jednak upragnionego spokoju. Popiel przygotowuje się bowiem do decydującej kampanii. Wojowie z Brójnic, doświadczeni wcześniejszymi walkami i ich konsekwencjami, coraz częściej zadają sobie pytanie o sens trwania konfliktu oraz o cenę, jaką za niego płacą. Stawką tej walki pozostaje jednak kwestia o znacznie większej wartości niż samo życie Popiela.

Moment rozstrzygnięcia staje się dla wszystkich oczywisty. Okoliczne grody muszą liczyć się z najgorszym scenariuszem, a perspektywa przetrwania nie jest już oczywista. Nadchodzące wydarzenia mają charakter ostateczny i wymagają absolutnej koncentracji, ponieważ jeden nieprzemyślany ruch może przekreślić cały dotychczasowy wysiłek. Starcie obu armii przybiera wyjątkowo brutalny przebieg. Popiel ponosi jednak konsekwencje jego działań, co można odczytywać również jako znak utraty boskiej przychylności. Zbyt długo ufał wyłącznie sobie i był przekonany o własnej nieomylności. Wojna prowadzona w obronie podstawowych wartości, takich jak plemię, ród i wspólnota, zostaje ukazana jako moralnie uzasadniona. Szczególnie przejmujące są sceny, w których okrutny władca uświadamia sobie, że ponosi klęskę. Cały porządek, na którym opierał swoje przekonania i nadzieje, rozpada się w jednej chwili. Kwestia następstwa po Popielu zostaje ujęta klarownie i zgodnie z przyjętym porządkiem historycznym.

Finał historii zamyka opowieść pewnego zakonnika, która stanowi ramę narracyjną cyklu. Na szczególne podkreślenie zasługuje przyjęty sposób prowadzenia narracji. Od pierwszego tomu fabuła jest ukazywana jako zapis losów Ścibora, nieco niesubordynowanego zakonnika, prezentującego mniej doktrynalne podejście do wielu kwestii. W miarę rozwoju akcji ta perspektywa naturalnie schodzi jednak na dalszy plan, ustępując miejsca samej opowieści. Połączenie takiej konstrukcji narracyjnej ze współczesnym językiem, pozbawionym zbędnych archaizmów, sprzyja koncentracji na przebiegu wydarzeń, a nie na formie ich przekazu. Z drugiej strony całości nie zaszkodziłby niewielki słowniczek lub kilka przypisów porządkujących kontekst. W ostatecznym rozrachunku cała seria Piast zdobywca zasługuje na bardzo wysoką ocenę.

Taki odbiór wynika między innymi z elementu zaskoczenia. Trzeci tom zapowiadał się jako etap porządkujący i stopniowo domykający poszczególne wątki. Tymczasem okazał się narracyjnie intensywny, silnie nasycony wydarzeniami, emocjami, zmiennością nastrojów oraz powagą przedstawianych sytuacji. Bohaterowie, niezależnie od stronnictwa, po których się opowiadają, pozostają przede wszystkim ludźmi, choć czasem korzystają z pomocy sił nadprzyrodzonych. W tej części motyw ten pojawia się częściej, co pozostaje spójne z realiami epoki i ówczesnym sposobem postrzegania świata. Próby porównywania tych wyobrażeń z późniejszymi kategoriami prowadziłyby do uproszczeń. Nawałnica, podobnie jak cała seria, zachowuje wewnętrzną spójność. Wszystkie elementy współdziałają tu jak w dobrze skonstruowanym mechanizmie, bez zgrzytów zarówno na poziomie historycznym, jak i fabularnym. Również od strony warsztatowej trudno wskazać istotne uchybienia. Choć wcześniej podkreślałem swój dystans wobec realiów sprzed epoki Mieszka, tym razem narracja wzbudziła we mnie wyraźną sympatię, mimo oczywistej różnicy cywilizacyjnej dzielącej tamten świat od współczesności.

Ścibor i Piast wykonali powierzone im zadanie, realizując przysięgę złożoną Perunowi. To wyzwanie wymagające, momentami skrajnie trudne, co wyraźnie podkreśla wagę ich przebytej drogi. Krzysztof Jagiełło przedstawia losy bohaterów z rzadko spotykaną narracyjną energią i konsekwencją. Znajomość realiów oraz autentyczne zainteresowanie tematyką historyczną są wyraźnie obecne w konstrukcji opowieści i wybrzmiewają niemal w każdym fragmencie. Fabuła, zarówno w ujęciu całościowym, jak i w poszczególnych odsłonach, zawiera wszystkie elementy składające się na dojrzałą i wartościową propozycję literacką. Pozostaje mieć nadzieję, że potencjał twórczy autora nie został w pełni wyczerpany, gdyż jego kolejne projekty zapowiadają się równie interesująco. Nawałnica zamyka serię w sposób przekonujący i zdecydowanie warty polecenia.

 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

"Szept moczarów. Światła nad moczarami" - recenzja

"Dziedzictwo elfów" t. 2 - recenzja

"Kasztanka Piłsudskiego" - recenzja