"Piast zdobywca. Przysięga" - recenzja
„Piast
zdobywca. Przysięga” | Recenzja
„Oko
za oko, ząb za ząb” to starożytne prawo talionu, przez wieki było obecne w
społecznej mentalności. Dlaczego tak długo? Odpowiedź wydaje się oczywista. Ta
reguła była niezwykle prosta w swojej konstrukcji i niosła w sobie pozór
sprawiedliwości. Problem w tym, że zemsta daje jedynie chwilowe ukojenie. Zaraz
potem pojawia się pustka, a nierzadko także lęk. Rachunki zostały wyrównane,
ale co dalej? Jak spojrzeć na życie z szerszej perspektywy? Z podobnym dylematem
mierzył się Piast, który przysiągł pomścić śmierć swoich bliskich. Z
lektury dowiemy się, jak ta decyzja odcisnęła się na jego losach.
Legendy
od wieków są jednym z najciekawszych sposobów wprowadzania w świat historii, bo
działają na wyobraźnię mocniej niż historyczne fakty. Kto z nas nie zna
opowieści o hejnale mariackim, Warsie i Sawie, Lechu, Czechu i Rusie czy smoku
wawelskim? Sam najchętniej wracałem do starszych wydań, pisanych nieco
archaicznym językiem i oszczędnych w ilustracje. Dziś półki księgarń uginają
się od różnorodnych zbiorów legend, nierzadko w wydaniach regionalnych.
Ostatnio natknąłem się choćby na tom poświęcony wyłącznie Wielkopolsce. Warto
sięgać po takie książki i czytać je zarówno najmłodszym, jak i starszym
dzieciom. Rozbudzają w nich ciekawość, a wyjazd do Krakowa czy Warszawy nabiera
wówczas innego sensu i barw. Niektórym może się wydać, że zacząłem tę recenzję
od dygresji, pomijając właściwy temat. Tymczasem to celowy zabieg. Książka
Krzysztofa Jagiełły nawiązuje bowiem do dawnych klechd o Popielu i Piaście
Kołodzieju. A przecież oni także nie pojawili się w naszej kulturze znikąd.
Wydawnictwo
Replika przygotowało serię Słowiańskie Światy, przenoszącą czytelnika w realia wczesnopiastowskie, jeszcze
plemienne, mniej więcej pięćdziesiąt, może sto lat przed chrztem Mieszka.
Dzisiejsze ziemie polskie zamieszkują wówczas liczne plemiona, budujące swoje
grody w dolinach wielkich rzek. Nietrudno przewidzieć, że wkrótce zaczną między
sobą rywalizować, a silniejsze wspólnoty będą pochłaniać słabsze, które nie
zdołają stawić oporu. Jednym z najbardziej dochodowych zajęć tamtych czasów był
handel niewolnikami. Dzisiaj
powiedzielibyśmy „żywym towarem”. Trudnił się nim sam Popiel, okrutny książę,
znany z brutalności, chytrości i bezwzględnej dbałości o własne interesy. To
właśnie on współdziała z drużyną Biezuna, napadającą na słabsze grody,
palącą osady i sprzedającą ludzi w niewolę. Zyski z tego procederu trafiają do
sakiewki obojga. Ofiarą takiego najazdu padają Brójnice, rodzinne miejsce tytułowego
Piasta i jego przyjaciela Ścibora. Obaj cudem uchodzą z życiem i przysięgają
krwawą zemstę na wszystkich, którzy przyłożyli rękę do zbrodni. Na ich drodze
pojawiają się sprzymierzeńcy – Nord Bjorn i jego córka Samboja – którzy
pomagają im w wyjść z licznych opresji. Razem próbują doprowadzić do ukarania
winnych, choć to zadanie wymaga nie lada wysiłku. Społeczność plemienna rządzi
się bowiem własnymi, twardymi prawami.
Cała
książka jest przesycona kulturą i tradycją słowiańskiego wielobóstwa.
Razem z bohaterami odwiedzamy święte gaje, oddajemy cześć duchom lasów, jezior,
rzek i bagien, uczestniczymy w dożynkach i święcie wiosny, a także towarzyszymy
obrzędom pogrzebowym. Pojawiają się czary, uroki i klątwy, które dodają
opowieści niezwykłego kolorytu. Wszystko to ukazane jest z prostotą i
serdecznością, a świat zaludniają postacie o swojsko brzmiących imionach,
takich jak Grzymisław, Dobiesław, Spycimir, Przybysława czy Mścigniew. Jak
przystało na dobrą powieść, znajdziemy tu zarówno bohaterów prawych, jak i
nikczemnych – i trudno jednoznacznie stwierdzić, których jest więcej. Silna
potrzeba wyrównania rachunków zderza się z koniecznością obrony raz zdobytego
dobra. Pojawia się więc pytanie: jak bardzo Piast i Ścibór zmienią się pod
wpływem wojennych doświadczeń, i czy wymarzona zemsta przyniesie im ukojenie
serc i umysłów? Choć Przysięga to przede wszystkim powieść
historyczno-przygodowa, warto spojrzeć na nią również w perspektywie
psychologicznej. Na szczególne uznanie zasługują jednak sceny batalistyczne. Opisy
bitew i oblężeń wypadają wyjątkowo przekonująco i nadają fabule intensywności.
Wnikliwa lektura powieści pokazuje, że autor solidnie przygotował się do pracy nad
książką. W moim odczuciu stanowi ona swoiste nawiązanie do Starej baśni Józefa Ignacego Kraszewskiego.
Spokojnie – Autor nie kopiuje klasyka, a jedynie sięga po sprawdzoną konwencję.
Reszta to efekt jego wyobraźni, umiejętnie splecionej z realizmem, jakiego
wymaga proza historyczna. Obie te warstwy się przenikają, tworząc barwny i
sugestywny świat przedstawiony, w którym każdy czytelnik może odnaleźć coś
dla siebie. Na marginesie warto jednak wskazać jeden mankament. Zwrot „na kilka
uderzeń serca” pojawia się w powieści zdecydowanie za często. Przy tak
obszernej książce powtarzalność tego sformułowania zaczyna nużyć, a momentami
wręcz irytować.
Trudno
przejść obojętnie obok bogatej szaty graficznej książki. Już sama
okładka zachęca do sięgnięcia po lekturę, a duża czcionka dodatkowo ułatwia
odbiór tekstu. Powieść czyta się sprawnie, mnie zajęła zaledwie dwa dni. Fabuła
rozwija się w naturalnym rytmie, choć jej tempo, z oczywistych względów, co
jakiś czas się przyspiesza lub zwalnia. Każdy wątek okazuje się interesujący, a
żaden nie dominuje nad innymi. Całości szczególnego uroku dodają barwione
brzegi stron, których znaczenie pozostaje nieco tajemnicze. Zakończenie
natomiast pozostaje otwarte. Nie wiemy, czy historia kończy się
pomyślnie. Można jedynie przypuszczać, że opowieść zakonnika nie została do
końca opowiedziana. Najlepiej jednak przekonać się o tym samemu.

Komentarze
Prześlij komentarz