Saga o Ragnarze. "Wybraniec Odyna" - recenzja
„Wybraniec
Odyna” | Recenzja
Mitologia skandynawska w ostatnich latach cieszy się rosnącą popularnością. Wpływa na to kilka czynników. Przede wszystkim wyróżnia się świeżością – podczas gdy mity greckie i rzymskie poznajemy już w szkole, wierzenia Norwegów, Duńczyków i Szwedów wciąż pozostają dla wielu nieznane, co wzbudza ciekawość i chęć odkrywania. Warto podkreślić, że opowieści o nordyckich bogach są niemal w całości oryginalne, co czyni je wyjątkowymi. Z drugiej strony, podobnie jak bogowie znani z innych mitologii, opiekują się wszystkimi aspektami ludzkiego życia – nawet po śmierci. Zapraszam więc w podróż do świata pełnego siły, brutalności, walki i niesprawiedliwości, a zarazem owianego tajemnicą i pełnego fascynujących opowieści.
Życie królewskiego syna nie jest łatwe, a życie tego, który nie ma realnych szans na objęcie tronu, bywa jeszcze trudniejsze. Obaj zostają zamknięci w swoistym gorsecie obowiązków i oczekiwań, które będą ich uwierać do końca życia. Pierwszy czeka na śmierć obecnego władcy, by móc przejąć ster rządów, drugi natomiast nie ma na co czekać – choć historia zna przypadki niespodziewanych zwrotów, jak w przypadku królowej Elżbiety II, która, zgodnie z naturalnym biegiem wydarzeń i linią sukcesji, nigdy nie powinna przywdziać korony. Zapewnienie ciągłości władzy od zawsze – a zwłaszcza w czasach, gdy monarchie stanowiły podstawowy ustrój większości państw – było jednym z najważniejszych zadań panującego władcy. Spłodzenie syna nie tylko nobilitowało, ale przede wszystkim gwarantowało trwałość dynastii, minimalizując ryzyko buntów i zamachów stanu. Jakie konsekwencje może nieść za sobą opróżniony tron, pokazuje historia Polski, choćby po śmierci Kazimierza Wielkiego czy Zygmunta Augusta. Warto zauważyć jeszcze jedno – pierwsze średniowieczne państwa były niezwykle efemeryczne, a ich los na mapie świata mogła przesądzić jedna nieudana kampania wojenna lub nagła zmiana geopolityczna. Ryzyko upadku było zatem aż nadto widoczne.
Saga to charakterystyczny dla Skandynawii gatunek literacki. To właśnie na tym Półwyspie rozpoczęła swoją niezwykłą karierę, która – mimo pewnych fluktuacji – wciąż zdobywa nowych, oddanych czytelników. Współczesny, zabiegany świat, pełen nowoczesnych technologii, coraz częściej poszukuje powrotu do przeszłości, by czerpać siłę z literackich korzeni na kolejne lata. Choć z biegiem czasu zmieniają się gusta czytelników, prawdziwej klasyki nic nie jest w stanie zastąpić – a sagi bez wątpienia do niej należą. Wielu próbowało na przestrzeni lat naśladować ich styl, z lepszym lub gorszym skutkiem. W przypadku Wybrańca Odyna wszystko jest jednak na swoim miejscu i w idealnych proporcjach – jak w przepisie na doskonałe ciasto. Ale przejdźmy do konkretów.
Ragnar, książę jednego z państw, doskonale wie, że nie ma szans na zdobycie władzy. Dlaczego? Bo nie jest najstarszym synem swojego ojca, a zasady sukcesji są brutalnie proste. Jego sytuacji dodatkowo nie poprawia narodziny przyrodniego brata. Przyszłość nie rysuje się w jasnych barwach – bo kim właściwie mógłby zostać? Każda inna funkcja byłaby dla niego mniejszym lub większym upokorzeniem. Nie wszyscy jednak mogą być pierworodnymi. Z każdym dniem narastają w nim frustracja i poczucie niesprawiedliwości. Stąd nieustanne konflikty – z rodzeństwem, ojcem, a także urzędnikami i wojami. Jego sposób życia również pozostawia wiele do życzenia – używając sprawdzonego porównania – wino, kobiety i śpiew. Wszystko to jednak zmienia się pod wpływem proroczego snu, w którym Ragnar rozmawia z Odynem. Bóg przepowiada mu liczne przygody, nieoczekiwane zwroty losu, a w końcu śmierć na polu chwały. Od tego momentu książę czuje się pod szczególną opieką Odyna. Udaje mu się uniknąć zamachów na swoje życie i wyjść cało z sytuacji, które wydają się beznadziejne. Proroctwo zaczyna się spełniać – choć nie zawsze w sposób oczywisty.
Tym razem muszą Państwu wystarczyć jedynie telegraficzne skróty fabularne – w przeciwnym razie recenzja mogłaby liczyć nawet dziesięć stron. Na plus, już na samym początku, należy niewątpliwie zaliczyć niezwykle ascetyczną, a zarazem intrygującą czarną okładkę. Sam rozwój akcji ma lepsze i gorsze momenty, ale gdy nabierze rozpędu, pędzi niczym śnieżna kula, pozostawiając za sobą wyłącznie ogromne emocje i zapierające dech w piersiach zwroty. Pod względem literackim nieco przeszkadzała mi mieszanka języka archaicznego ze współczesnym – zdarzało się, że jedno zdanie łączyło oba style, co zaburzało płynność narracji. Muszę również zwrócić uwagę na warstwę graficzną tekstu. Moim zdaniem zastosowana czcionka, a zwłaszcza jej rozmiar, w połączeniu z dużą ilością treści, była wyjątkowo niewygodna i męczyła wzrok przy dłuższym czytaniu.
Oceniając całość, z
pełnym przekonaniem polecam Państwu tę lekturę. To początek niezwykle fascynującej
przygody, która z pewnością nie pozostawi Was obojętnymi. Literatura
powinna przecież kształtować nasze postawy i wzorce postępowania, a historia Ragnara
udowadnia, że w życiu nic nie jest ostatecznie przesądzone – zawsze jest czas
na zmianę.

Komentarze
Prześlij komentarz