"Odwieczna"-recenzja
„Odwieczna”
| Recenzja
Od wieków papieska władza fascynuje zarówno historyków, jak i badaczy innych dziedzin. Otoczona jest aurą tajemniczości, a jej wpływy przez stulecia przyciągały uwagę. Polityka Watykanu, choć niezmiernie skuteczna, często bywała postrzegana jako pełna domysłów i nietypowych rozstrzygnięć. Nawet dziś wydarzenia za Spiżową Bramą są przedmiotem licznych spekulacji – mniej lub bardziej prawdopodobnych. Kluczową rolę odgrywa także sam papież, którego działania nie zawsze odpowiadają tradycyjnym wyobrażeniom związanym z tym urzędem. Wielokrotnie, mimo wszelkich przeciwności, papież realizował swoją wizję niezłomnie i konsekwentnie. Najczęściej miało to miejsce w średniowieczu, gdy na scenie politycznej toczyła się rywalizacja między papieżem a cesarzem – dwoma najważniejszymi graczami tamtej epoki.
Otrzymana od wydawnictwa Novae Res książka Odwieczna stanowi zwieńczenie cyklu, na który składają się również Biskup i Kapłanka. Czytając trzeci tom, naturalnie znalazłem się poza główną osią fabuły, która spaja wszystkie części. Mimo to wciągnąłem się w tę historię jak przysłowiowa śliwka w kompot – i to jeszcze bardziej smakowity. Autor, będący kardiologiem, nieświadomie stworzył opowieść na temat, który bardzo mnie fascynuje – dzieje Kościoła na przestrzeni wieków. Łączy je z wartką, pełną zwrotów akcji fabułą, obfitującą w dramatyczne wydarzenia. Historia nie daje wytchnienia, pędzi do przodu i tylko w nielicznych momentach pozwala na głębszy oddech. Choć poznawanie tego świata od końca wiązało się z pewnymi trudnościami w zrozumieniu i interpretacji, ani przez chwilę nie żałuję czasu spędzonego z tą książką. Po raz kolejny przekonuję się, że nawet w niewielkich publikacjach można odkryć coś naprawdę fascynującego. Odwieczna doskonale łączy w sobie elementy powieści historycznej i fantasy.
Naszą podróż z papieżem Janem XXII zaczynamy w średniowiecznym Rzymie, kilka dni po jego wyborze na tron piotrowy. Można pomyśleć, że to spełnienie marzeń każdego duchownego, ale rzeczywistość okazuje się bardziej złożona. Nowy papież nie akceptuje dotychczasowych metod nawracania na chrześcijaństwo, które opierały się wyłącznie na sile miecza i inkwizycji. Zdecydowanie sprzeciwia się polityce Stolicy Apostolskiej, która była dotąd prowadzona – pragnie powrotu do korzeni, głoszenia miłości do nieprzyjaciół, przykazania miłości bliźniego i ewangelicznej prostoty. Jego zdaniem tylko takie podejście może przywrócić Kościołowi znaczenie na arenie międzynarodowej i sprawić, że wierni przestaną postrzegać go jedynie przez pryzmat dziesięciny, nakazów czy hierarchicznego autorytetu.
Myślę, że tyle Państwu wystarczy, aby domyśleć się, że w odpowiedzi na takie plany niemal natychmiast zawiązał się spisek tych, którzy mienili się obrońcami starego porządku i nie zamierzali dopuścić do żadnych zmian. W swojej grze o imponderabilia nie zamierzali cofnąć się przed niczym, a wszystkie środki uznali za dozwolone. Nowy papież mógł spodziewać się ataku z każdej strony. Nie mógł czuć się bezpieczny, bo biskupi i kardynałowie z pomocą swoich popleczników czyhali na jego życie. Musi zwrócić się o pomoc do swoich pogańskich znajomych – Kai i Radosława - znanych z poprzednich części- a gra o wszystko zaczyna wchodzić w decydującą fazę, a zwycięzca może być tylko jeden. Przyszłość Kościoła zależy od tego, kto osiągnie swoje cele. Krew się poleje, a litość i miłosierdzie przestaną obowiązywać. Kłamstwo, fałsz i niegodziwość zostaną uznane za coś zupełnie normalnego.
Dawno nie spotkałem tak wyrazistego świata stworzonego przez pisarza. Zawiązanie akcji, jej rozwój oraz finał sprawiają, że czytelnik czuje się zmuszony do opowiedzenia się po jednej ze stron konfliktu. Dynamika wydarzeń jest potęgowana przez doskonale wykreowane postaci, pełne emocji, energii, siły argumentacji lub brutalnej siły. Bohaterowie nie są pustymi figurami, nie wypełniają stron bezcelowo – każda z ich interakcji wnosi coś istotnego. Dzięki nim lepiej rozumiemy zarówno walczących, jak i ich popleczników. W końcu, mamy do czynienia ze średniowieczem. Narrator, który wie więcej niż odbiorca, ujawnia fakty stopniowo, dodając kolorytu opisom i wplatając kąśliwe komentarze. Dzięki temu czytelnik tworzy pełny obraz ówczesnej polityki, papiestwa, ciemnych stron Kościoła, ale również jego wartości i dobra, które trudno dostrzec na co dzień. Książka wciągnęła mnie do tego stopnia, że pochłonąłem ją w nieco ponad dwa dni – zapewne byłoby szybciej, gdyby nie codzienne obowiązki.
Nie mogę oprzeć się
wrażeniu, że Odwieczna w pewnym sensie odnosi się do tego, sytuacji,
której jesteśmy świadkami, obserwując współczesną kondycję Kościoła – zarówno w
Polsce, jak i na świecie. Autor nie oferuje gotowych rozwiązań ani prostych
recept. Zamiast tego, jak przystało na specjalistę, najpierw przeprowadza
dokładne badanie, a dopiero potem stawia diagnozę. Jednej rzeczy jednak nie
może zrobić – nie może narzucić leczenia. To pacjent musi najpierw sam
uświadomić sobie, że jest chory. W tym przypadku dewiza o konieczności bycia
jednocześnie lisem i lwem okazuje się bezużyteczna. Odwieczna walka dobra ze
złem toczy się nieprzerwanie, niezależnie od czasów, w których żyjemy – a jej
ostateczny wynik zależy tylko od nas.

Komentarze
Prześlij komentarz