"Hotel Korona" - recenzja
„Hotel Korona” | Recenzja
Tematyka związana z wydarzeniami II
wojny światowej zawsze była źródłem inspiracji dla autorów różnych gatunków
literackich. Do tej pory narodziło się mnóstwo wspomnień, szczegółowych relacji
z działań wojennych, biografii dowódców, a także powieści, których akcja toczy
się w mniej znanych okolicznościach tego sześcioletniego konfliktu. Wśród tych
dzieł wyróżnia się Hotel Korona, który w unikalny sposób łączy
elementy przygodowe, kryminalne i romansowe. Ta mieszanka gatunków czyni go
dziełem wyjątkowym i oryginalnym.
Poręczność to jedna z pierwszych cech, która rzuca się w oczy przy lekturze
wspomnianej książki. Jej kompaktowe wymiary umożliwiają łatwe noszenie i dostępność w każdej sytuacji. Z poręcznością ściśle wiąże się
skondensowany układ treści. Recenzowany tom zawiera nieco ponad 200 stron
klarownego druku, co sprzyja płynnej lekturze. Osobiście pochłonąłem go w
całości podczas czterogodzinnej podróży pociągiem na trasie
Częstochowa-Lublin. Dzięki temu Hotel Korona może służyć jako krótki
odpoczynek w codziennym zabieganiu lub jako sposób na relaksujące popołudnie. Z
pewnością nie odczują Państwo zmęczenia – przeciwnie, dynamiczna i
zaskakująca akcja nie pozwoli na zbyt długie zastanawianie się nad zdarzeniami
fabularnymi. Brak rozwlekłości i zastoju w narracji prowadzi czytelnika
niemalże autostradą do finału, który może zaskoczyć, choć z każdą stroną coraz
bardziej się go spodziewamy.
Hotel Korona w swojej literackiej konstrukcji
prezentuje się zaskakująco prosto, co jednak nie stanowi mankamentu. Prostota fabuły okazuje się atutem, umożliwiającym
jej przyswojenie przez czytelników niemal każdej grupy wiekowej. Niemniej, w
pewnych momentach tempo narracji znacząco się zwiększa, co może prowadzić do
chwilowego zagubienia w zawiłościach przedstawionego uniwersum. Mimo to,
całościowy odbiór utworu pozostaje pozytywny, co jest osiągnięciem nieczęsto
spotykanym w tego rodzaju literaturze. Autorka skoncentrowała większość swojej
uwagi na emocjonalnym rysunku postaci i ich
psychologii, rezygnując z rozbudowanych dialogów, które zazwyczaj ograniczają się do
esencji bieżących wydarzeń. Z kolei obszerniejsze fragmenty prozy bezpośrednio
niezwiązane z dialogiem często przybierają formę retrospekcji lub introspekcji,
ukazując wewnętrzne życie lub doświadczenia
wybranych bohaterów. Należy wyrazić uznanie dla Pani Iwony za stworzenie tak
spójnego świata przedstawionego i jego elementów, co w przypadku tak
minimalistycznej formy wymagało nieprzeciętnej dyscypliny twórczej oraz
zdolności do ograniczenia własnej inwencji twórczej, która, jak przypuszczam,
mogłaby wypełnić znacznie więcej stron.
Fascynujące jest to, że w centrum opowieści znajdują się
trzy kobiety. Każda z nich
jest wyjątkowa, lecz w głębi duszy – niezwykle do siebie podobne. Łączy
je marzenie o autentycznej miłości, walka z demonami przeszłości i pragnienie
zmiany. Nie akceptują niesprawiedliwości i pragną udowodnić, że
ich dotychczasowe osiągnięcia to dopiero wstęp do czegoś nowego, co stymuluje
je do działania i podejmowania odważnych, często ryzykownych decyzji. Ich
działania wywołują lawinę zdarzeń, której nie można łatwo zatrzymać. W
końcu jednak każda doświadcza swoistego oczyszczenia – odrodzenia, które staje
się impulsem do życiowej rewolucji.
Mężczyźni w tej historii to postacie o zmiennym
usposobieniu, kierujący się
głównie emocjami i działający spontanicznie. Mimo to, w obliczu
potrzeby, potrafią okazać się godni zaufania. Opisany tu dysonans
często wywoływał u mnie serdeczny uśmiech.
Koncepcja umiejscowienia narracji w nieco fantastycznym miejscu, obfitującym w bogatą przeszłość, a
także splecenie fabuły z rezultatami II wojny światowej oraz z legendarnym,
dotąd nieodnalezionym skarbem nazistów, który od momentu zakończenia konfliktu
nieustannie zajmuje myśli historyków, entuzjastów i łowców przygód, pobudza
wyobraźnię, która działa na najwyższych obrotach od początku do końca. Z
radością odnotowuję, że autorka, gdzie było
to niezbędne, zadbała o rzetelność faktów, a gdy wymagała tego fabuła,
delikatnie je dostosowywała, nie przekraczając przy tym ustalonych granic. Stąd
wnioskuję, że historia jako nauka nie jest jej obca. Ewidentnie widać, że
proces twórczy poprzedziło dogłębne przygotowanie, co zaowocowało namacalnymi
rezultatami.
Zbrodnia
w Hotelu Korona stanowi jedynie iskrę, która zapoczątkuje szereg wydarzeń,
które na długo zapiszą się w Państwa pamięci. Tutaj rozgrywa się tyle
dramatycznych scen, że nikt nie może być pewien swojego bezpieczeństwa. Jak się
okazuje, nie ma potrzeby pisania obszernych tomów, by przyciągnąć uwagę
czytelników. Czasami skromna broszura potrafi dostarczyć więcej radości,
niż można by przypuszczać. Czytelnik ceni sobie przecież niespodzianki,
docenia, gdy autor w niebanalny sposób eksploruje różnorodne wątki. Gdyby było
inaczej, byłoby to przecież niezwykle monotonne, banalne, a nawet pozbawione
głębszego zastanowienia. Polecam z całego serca!

Komentarze
Prześlij komentarz