"Piekielna sztuka" - recenzja
„Piekielna sztuka” | Recenzja
Polityka, to fascynująca, lecz równocześnie niebezpieczna dziedzina, przyciągająca niczym magnes. Decyzja o wkroczeniu w jej progi niesie ze sobą ciężar świadomości ukrytych za kulisami realiów, które nie zawsze są kolorowe. Pojedynczy błąd może wywołać lawinę nieprzewidywalnych skutków, gdzie koniec kariery to dopiero początek problemów. Piekielna sztuka to złożona narracja o duszy polityka, przechodzącej z pokolenia na pokolenie, konfrontującej się z najcięższymi chwilami w życiu, nie tylko politycznymi. Ta powieść to klucz do zrozumienia wielu, często niezauważalnych dotąd, niuansów rządzenia, w jego licznych odsłonach.
Byłoby niewłaściwe, gdyby dzieło o tak złożonej fabule
- co rozwinę w dalszej części - ograniczało się do jednego gatunku literackiego.
Autorka, jak gdyby odpowiadając na moje niepisane przemyślenia, stworzyła świat
przedstawiony w podobny sposób. Mimo że na okładce Piekielna sztuka jest
klasyfikowana jako thriller, to moim zdaniem, takie etykietowanie jest nieadekwatne.
W trakcie rozwoju fabuły i wielu wątków, ujawnia się, że książka zawiera elementy
pasujące do political-fiction, science-fiction, fantasy, literatury
biograficznej, psychologicznej oraz obyczajowej. Ta różnorodność sprawia,
że publikacja, mimo skromnych rozmiarów, jest niezwykle bogata treściowo i
oferuje zróżnicowane podejście do prezentowanych problemów. Wątki, które na
pierwszy rzut oka wydają się niepowiązane, z czasem okazują się kluczowe dla
zrozumienia finału. Podziwiam zatem zdolność autorki do kontrolowania napięcia
narracyjnego i przede wszystkim do zrównoważonego rozmieszczania akcentów w
poszczególnych rozdziałach, co sprawia, że ich długość jest optymalna.
Warto zwrócić uwagę na doskonale skonstruowane i przedstawione portrety psychologiczne oraz charakterystyki postaci, które są niezbędne do zrozumienia fabuły w jej pełni. Bez dokładnego opisu tych elementów Piekielna sztuka straciłaby na sile wyrazu i nie mogłaby być odniesiona do wielu istotnych problemów współczesności. Szczególnie godna uwagi jest postać Spencera, uosobienia diabła – zarówno w sensie dosłownym, jak i metaforycznym. Przywodzi on na myśl postać Janusza Tracza z popularnej kiedyś telenoweli TVP, co nie jest przypadkowe, gdyż Tracz czytany od tyłu daje czart. To nie jest bezpodstawne stwierdzenie. Zło i cynizm to dla niego codzienność, podstawowe składniki życia, które napędzają jego działania. Mężczyzna w perfekcyjnie dopasowanym garniturze okazuje się kluczową postacią, wpływającą na niemal wszystkie zdarzenia i ich konsekwencje, które miały, mają i będą miały miejsce. Innymi słowy, to on kieruje losami bohaterów – z nielicznymi, lecz znaczącymi wyjątkami. W tym miejscu należą się wyrazy uznania dla wyobraźni autorki, która wydaje się nie znać granic.
W narracji przedstawionej w książce odnajdujemy prostotę. Przedstawiony jest polityk, który w kluczowym momencie kampanii o prestiżowe stanowisko, dopuszcza się pomyłki, zagrażającej wszystkiemu, co dotychczas osiągnął. W obliczu takiego zagrożenia, decyduje się na nieoczekiwany sojusz z tajemniczą postacią. To wybór, który wprowadza go w sferę wpływów nieznajomego, czyniąc z niego, niejako mimowolnie, posłusznego wykonawcę rozkazów. Uwolnienie się od tej dominacji nie jest już takie oczywiste, gdyż rosną wymagania jego „wybawcy”. John stoi przed ryzykiem utraty nie tylko kariery, ale i żony, rodziny oraz wszystkiego, na co pracował z takim poświęceniem. Tymczasem świat zdaje się zmierzać ku katastrofie, a nieuchronność nadciągającej tragedii wydaje się nieodwracalna, z triumfującym w tle złem. Co się wydarzy… Autorka naprawdę wie, co znaczy dobry suspens. To tylko zarys całości, po więcej zapraszam Państwa do księgarń.
Bardzo rzadko zdarza się, aby fabuła powieści została oparta nie tyle na losach poszczególnych bohaterów, ale na sztuce przez duże S. Obrazy, choć nieme, stanowią bezcenny element dzieła. Nie zdradzę więcej, by nie psuć przyjemności przyszłym czytelnikom. To świadczy o jednym – autorka wykazuje się głęboką znajomością malarstwa, szczególnie tego współczesnego, które nie zawsze jest jednoznacznie odbierane. Przy tworzeniu książki przyczyniło się to do wzbogacenia narracji o mnóstwo wartościowych spostrzeżeń, refleksji i barw. Jestem przekonany, że autorka, zanim przystąpiła do pisania, poświęciła wiele godzin na obcowanie ze sztuką w galeriach, wybierając dzieła pasujące do zamierzonej koncepcji. Sukces! Malowidła te są pełnoprawnymi bohaterami opowieści, niezbędnymi dla jej rozwoju. Aplauz za oryginalność pomysłu.
Z ogromną przyjemnością rekomenduję Państwu Piekielną
sztukę. Jednakże, dla własnego spokoju, odradzam zanurzanie
się w jej treści tuż przed snem. Jest to opowieść przypominająca, że warto
czasami zatrzymać się i przemyśleć swój los. Niestety, konsekwencje podjętych
decyzji spoczywają na naszych barkach, i nie można ich zrzucić na innych.
Niemniej jednak, nie ma sytuacji bez wyjścia, choćby nie wiem jak beznadziejna
by się wydawała. W istocie, książka ta mówi o tym, że zło wypatruje naszych
słabości, lecz tylko my, ludzie, mamy moc, by mu się przeciwstawić.

Komentarze
Prześlij komentarz