"Rowerem przez Polskę Ludową" - recenzja

 

                      „Rowerem przez Polskę w ruinie” | Recenzja

W Polsce na przełomie lat 50. XX w. dokonały się ważne przemiany polityczne, społeczne i gospodarczeTen okres stanowił swoiste „nowe otwarcie” dla wszystkiego, co związane z PRL. Wówczas miały miejsce kluczowe wydarzenia, w wielu dziedzinachDo Warszawy powrócił brytyjski dziennikarz, który w swojej reporterskiej książce przedstawił nowe, interesujące spojrzenie na powojenne losy Polski. Jego wrażenia i opinie są cenne, ponieważ oceniał sytuację z dystansu, ale z przychylnością wobec naszych rodaków. Warto podkreślić, że to  była jego ostatnia wizyta w ojczyźnie Mickiewicza i Piłsudskiego

„Rowerem przez Polskę Ludową” to ostatnia cegiełka w pełnym, dziennikarskim portrecie Polski i Polaków na przestrzeni ponad 20 lat. Całość publikacji – 3 książki – to niezwykle wartościowe opracowanie, przede wszystkim dlatego, że aż do 2022 roku nie zostało wydane na rynku krajowym. Dlatego, jest swoistym rarytasem, pozwalając na nowo poznać nie tylko historię naszej ojczyzny, ale przede wszystkim wiele tych cech Polaków, na które zwykle nie zwraca się należytej uwagi: jak relacje społeczne, gospodarcze, zagadnienia   przyrodnicze, a nawet militarne. Trylogia Newmana może stworzyć solidną podbudowę do rozpoczęcia przygody z nauką o przeszłości kraju lub zmienić dotychczasowy punkt widzenia na wiele spraw. Do zaproponowanego przeze mnie działania może zachęcać przede wszystkim reporterski styl Bernarda Newmana, który jest jednym ze znaków rozpoznawczych autora. Co ciekawe, nieulegającym zmianom w kolejnych tomach. Każdy z nich jest niezwykle interesujący, dając asumpt do wielowątkowej dyskusji.

Czuję się niestety zmuszony do jednej cierpkiej uwagi. Chociaż, jak podkreśliłem wcześniej, każda z części zajmuje się innym tematem, a w związku z tym w poszczególnych wątkach skupia się na nieco innych okolicznościach, to właśnie teraz wyraźnie zauważyłem pewną niekorzystną tendencję. W części wprowadzającej brytyjski dziennikarz niemal dosłownie przenosi do tekstu części rozdziałów z tomów pierwszego oraz drugiego. Skutkuje to tym, że właściwie można zacząć czytać tę część niemalże od połowy, a więc od części podróżniczej. Rozumiem, że ma to sens w przypadku, gdy czytelnik nie zapoznał się z poprzednimi częściami. Jeśli jednak czytał je po kolei, to może uznać to za stratę czasu. Może zatem warto pomyśleć o skróceniu kilku początkowych rozdziałów.

 Autor ma tę wyjątkową zdolność zainteresowania czytelnika tym, co pragnie przekazać. Mimo że po dwóch pozostałych tomach mogłoby się wydawać, że nic nas już nie jest w stanie zaskoczyć, możemy być w błędzie. Bernard Newman za każdym razem ma dla nas coś istotnego do przekazania. Czyni to jednak nie jako moralizator czy człowiek o ogromnej wiedzy (choć niewątpliwie taką dysponuje), ale jako osoba, która pragnie pokazać zagranicznym społeczeństwom, że Polska to kraj warty odwiedzenia, otoczony szczególną, wielowymiarową troską. Wielokrotnie, przy różnych okazjach, podkreśla znaczenie Polski i Polaków w Europie. Co ważne, zdaje sobie sprawę z uzależnienia tego rejonu od Sowietów, a mimo to zalicza nasz kraj do Zachodu, choć nie czyni tego wprost – to warto docenić.

Beletrysta dostrzegł również, jakie zmiany zaszły w Polsce od czasu „październikowej odwilży”. Wyraźnie zarysowuje całą listę pozytywnych zjawisk, które, w czasie kiedy żył jeszcze Stalin, nie miały żadnych szans na realizację. Widzi, jak ludzie odżyli, jak stali się bardziej otwarci, a najważniejsze, że przestali bać się systemu, który co prawda nadal był opresyjny, choć już dużo mniej. Może się powtórzę, lecz nie mogę jednak wciąż oprzeć się wrażeniu (być może subiektywnemu), że stał na stanowisku, że rządy komunistyczne nie są aż tak złe, na jakie wyglądają, oraz że choć mają one całą gamę niedorzeczności (na jakie zwraca uwagę), to mogą w dłuższej perspektywie okazać się słuszne. Próbowałem zrozumieć, dlaczego tak się dzieje, ale bez rezultatu.

Odnosząc się do kwestii zastosowanego stylu oraz warsztatu językowego, zwłaszcza całej części, trudno znaleźć jakiekolwiek zastrzeżenia. Dla Newmana napisanie sprawozdania z wyprawy nie było nowością. Doskonale wiedział, na które aspekty należy zwrócić uwagę, które elementy podkreślić, a które tylko zarysować, aby nadać treści życia i koloru, co sprawi, że nie będzie to przeciętny przewodnik turystyczny. Nie ma miejsca na nudę! Tym razem odwiedzimy m.in. w Katowice, Wrocław, Olsztyn, a nawet Szczecin!

Podróż przez Polskę Ludową na rowerze to książka, która emanuje ciepłem i bliskością. W trakcie lektury przenosimy się wprost na szlak, stając się uczestnikami tej wyprawy. Autor doskonale rozumie potrzeby czytelnika, serwując nam barwne opisy, fascynujące porównania oraz bliskie relacje. Efektem jest harmonijna kompozycja i trafne przesłanie. Gorąco zachęcam do sięgnięcia po tę lekturę!

 


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

"Szept moczarów. Światła nad moczarami" - recenzja

"Dziedzictwo elfów" t. 2 - recenzja

"Kasztanka Piłsudskiego" - recenzja