"Snajperka" - recenzja
„Snajperka” | Recenzja
II wojna światowa na zawsze wryła się w
pamięć tych, którzy ją przeżyli, oraz wpłynęła na losy krajów Europy i świata.
Był to pierwszy totalny konflikt zbrojny, który odcisnął swoje piętno na
wszystkich sferach życia. Naziści brutalnie dążyli do podporządkowania sobie
kontynentu, zostawiając za sobą śmierć, cierpienie i zniszczenie. Wyzwolenie
polskich ziem przez Rosjan okazało się jedynie iluzją. Czy wobec tych
tragicznych wydarzeń można mówić o nich w sposób optymistyczny, niosący nadzieję
na przyszłość?
Z zadziwiającą skutecznością udaje się
to zrealizować. Powieść rozpoczyna opis harmonii rodzinnej, gdzie główna
bohaterka Zosia oraz jej ojciec Telesfor, weteran wojny z 1920 roku, cieszą się
życiem na wsi, na Kresach Rzeczypospolitej. Ich codzienne życie toczy się
spokojnie, w zgodzie z sąsiadami i przyjaciółmi. Zosia wykazuje nieprzeciętne
zdolności konstrukcyjne, a pasja do strzelectwa, którą przekazał jej ojciec,
staje się jej wielką pasją i sensem życia. Wydaje się, że nic nie zakłóci tej
sielanki. Jednak nadejście 1 września 1939 roku, dzień początku wojny,
zmienia wszystko, również tok narracji i bieg wydarzeń. Od tego momentu
wojna staje się równorzędnym, a często głównym, elementem kształtującym świat
przedstawiony.
To już wszystko, co mogę zdradzić o fabule. Nie sposób przecież ujawnić wszystkich szczegółów. Dodam tylko, że wątki wciągają od pierwszej do ostatniej strony. Gdybym miał wybór, przeczytałbym całość bez przerwy w ciągu jednego lub dwóch dni. Autor wykazuje się niezwykłą umiejętnością skutecznego spinania wątków i zaskakiwania czytelnika dalszym rozwojem wydarzeń, nawet wtedy, gdy nic na to nie wskazuje. Nie sposób policzyć, ile razy zdenerwowałem się na pisarza.
„Snajperka” to nie tylko opowieść o losach wyjątkowo utalentowanego dziecka na frontach wojny. Główna bohaterka, Zosia, przypomina mi trochę Stasia Tarkowskiego w spódnicy. To przede wszystkim opowieść o miłości rodzicielskiej, wsparciu i zaufaniu. Każda strona tej historii przekazuje uniwersalne wartości, jak patriotyzm, empatia, determinacja w dążeniu do celu i spełnianie marzeń – nawet tych najbardziej odległych. Cała fabuła jednoznacznie ukazuje, że nie wolno nigdy poddawać się, wątpić ani ustępować w dążeniu do celów. Jak zwykle okazuje się, że człowiek ma ogromną siłę przeżycia, jeśli tylko zachowa nadzieję. Dodatkowo, czytając tę historię, przekonujemy się, jak kluczowa jest atmosfera domu rodzinnego, która kształtuje charakter i postawy człowieka na całe życie. To istny podręcznik pedagogiki.
W tym kontekście należy podkreślić, że
pan Damian Cal to pasjonat strzelectwa, dla którego ta dyscyplina jest źródłem
ogromnej radości. To dlatego w fabułę autor wplata związane ze sobą elementy
tej sztuki, tworząc spójną całość. To prawdopodobnie dlatego Zosia osiąga tak
imponujące rezultaty na strzelnicy, a wiedza na temat broni nie stanowi dla
niej tajemnicy. Jeśli chodzi o aspekt techniczny, nie mam żadnych zastrzeżeń.
Opowieść rozwija się dynamicznie, trzymając czytelnika w napięciu, a użyty
język jest przystępny dla współczesnego odbiorcy.

Komentarze
Prześlij komentarz