"Emisariusz Niepodległej" - recenzja

 

                     „Sokolnicki. Emisariusz Niepodległej”. Wspomnienia z lat 1896-1919 | Recenzja

Odzyskanie niepodległości przez Polskę i jej powrót na mapy kontynentu po ponad wieku niewoli nie stanowiło prostego zadania. Wymagało wielu wysiłków, nie tylko tych o charakterze militarnym. Nie wszystko dało się przecież osiągnąć „wyrąbując szablami”. Dlatego dla polskiej sprawy niezbędni byli dyplomaci, historycy oraz działacze polityczni – osoby o światłym umyśle, mające międzynarodowe doświadczenie, a często także szeroką sieć kontaktów.

Wielu z nich jest współcześnie bardzo znanych, innych przykrył nieco kurz historii, a ich nazwisko niewiele mówi nawet tym, którzy są zawodowo związane z historią. Jedną z takich postaci z pewnością może okazać się Michał Sokolnicki – człowiek, bez którego zdolności niewiele dałoby się osiągnąć, zwłaszcza w bardzo odległych zakątkach świata. Miał on bowiem niezwykłą umiejętność zjednywania sobie wielkich ówczesnego świata, a jednocześnie zawsze znajdował się nieco na uboczu i w cieniu głównych decydentów ówczesnej polityki zagranicznej.


 Sokolnicki był bliskim współpracownikiem Józefa Piłsudskiego. Należał do kręgu jego najbliższych doradców w zakresie spraw zagranicznych. Jednak z uwagi na zlecone mu zadania, w większości spraw, funkcjonował poza głównym nurtem wydarzeń dziejących się nad Wisłą. Rzecz jasna, przed wybuchem Wielkiej Wojny działał w polskich jednostkach paramilitarnych, takich jak Legiony Polskie, a jeszcze wcześniej Związek Strzelecki. Pracował także na rzecz Polskiej Partii Socjalistycznej, gdzie dał się poznać jako niezwykle błyskotliwa, inteligentna, wyważona i nieustannie gotowa do działania persona. Takich ludzi było nam wówczas potrzeba. Sokolnicki z niezwykłą skutecznością wykonywał zlecone mu zadania oraz kreował pozytywny wizerunek Rzeczypospolitej za granicą. W tych trudnych i niepewnych czasach było to cenne i konieczne.


Recenzowana publikacja przybliża sylwetkę wyjątkowej postaci. Początek spotkania z nią datuje się na rok 1896, a zakończenie na 1919 – okres, w którym Polska stopniowo umacniała swoją niepodległość i poszukiwała swojego miejsca na arenie międzynarodowej. Mimo to, nadal była narażona na zagrożenia zewnętrzne, a granice, choć ledwie ustalone, wciąż pozostawały niepewne. Wewnętrznie kraj osłabiały spory polityczne między głównymi stronnictwami reprezentowanymi w Sejmie Ustawodawczym. Pierwszy rok wolności obfitował w wydarzenia o doniosłym znaczeniu – to wtedy rozpoczęła się konferencja pokojowa w Wersalu, a także wojna polsko-sowiecka. Oba te momenty stanowiły swoiste “kamienie milowe” w historii Polski. Michał Sokolnicki, będący członkiem polskiej delegacji w Paryżu, ostrzegał przed działaniami Sowieckiej Rosji. Ta wyraźna cezura czasowa nie była przypadkowa.


„Emisariusz Niepodległej” to przede wszystkim wydawnictwo źródłowe – nota bene doskonale przygotowane i opracowane. Składa się z dokumentów, wspomnień, relacji pamiętnikarskich oraz różnego rodzaju zapisków – zarówno rękopisów, jak i druków. Narracja, ułożona chronologicznie z tych materiałów, pomaga doskonale odnaleźć się w teatrze wydarzeń. Nawet niewprawne oko dostrzeże w tej pracy ogrom wysiłku włożonego w kwerendę archiwalną (nie tylko w Polsce) oraz właściwą analizę zgromadzonych materiałów. Szczególnie istotne jest, że redaktorka nie narzucała gotowej tezy ani nie układała archiwaliów „pod klucz”, dążąc do zamierzonego celu. Całość stanowi przyczynę wielu dyskusji i analiz, prowadzonych na różnych polach.

Odpowiednie opracowanie lingwistyczne umożliwia głębsze zrozumienie znaczenia wydarzeń, które są przedstawiane w kolejnych sekcjach materiału. Słowo pisane jest również pełne emocjonalnego ładunku - pozytywnego, negatywnego, neutralnego, pełnego sukcesów, nadziei, ale także doświadczenia porażki. Każdy z rozdziałów jest spójny, logiczny i wiąże się z powstałym ciągiem przyczynowo skutkowym. Całość jest dopełniona przez kilka fotografii umieszczonych na końcowych stronach.

Podczas przygotowań do recenzji tej książki, zanurzyłem się w biografię naszego bohatera. Znałem go tylko z kilku powszechnie znanych haseł. Zaskoczyło mnie, że osoba o takim politycznym zmyśle i dyplomatycznych zdolnościach nigdy nie objęła stanowiska szefa MSZ-u. To jednak nie było niczym niezwykłym, biorąc pod uwagę, że Sokolnicki spędził prawie całe swoje życie na placówkach dyplomatycznych w państwach nadbałtyckich i nie tylko. Jedno jest pewne - tuż przed odzyskaniem wolności, Polska mogła polegać na ludziach niezwykle wykształconych, pełnych pasji i zaangażowania. Dla większości z nich służba dla kraju była wielkim zaszczytem i honorem, a patriotyzm był cechą, którą posiadali niemal „od kołyski”. Michał Sokolnicki był jednym z przedstawicieli tego pokolenia.

 

 

 


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

"Szept moczarów. Światła nad moczarami" - recenzja

"Dziedzictwo elfów" t. 2 - recenzja

"Kasztanka Piłsudskiego" - recenzja