"Młody Zagłoba" - recenzja
„Młody Zagłoba” | Recenzja
Nie
chwaląc się, jam to uczynił to jedna z
moich ulubionych kwestii Jana Onufrego herbu Wczele. Niejednokrotnie przychodzi
mi na myśl, gdy powodzeniem kończy się przedsięwzięcie, którego sukcesu
wcześniej nie przewidywałem. Zagłoba to zarazem chyba najbardziej rozpoznawalna
postać całej Trylogii.
Bez niego Sienkiewiczowski cykl straciłby wiele ze swojego charakteru, a być
może również z przystępności. W wyobraźni czytelników i miłośników kina
funkcjonuje jednak przede wszystkim jako starszy
szlachcic z sumiastymi
wąsami i przyprószoną siwizną czupryną. Trudno wyzwolić się spod wpływu tak
głęboko zakorzenionego wyobrażenia. Marek Gumienny z powodzeniem przełamuje ten
utrwalony wizerunek, proponując odmienne, intrygujące spojrzenie na bohatera. Młody Zagłoba to znakomita powieść, która twórczo czerpie z literackiej
tradycji, wnosząc powiew świeżości do świata wykreowanego przez Sienkiewicza.
Czy
Zagłoba, którego znamy z kart Trylogii,
zawsze był doświadczonym szlachcicem z sumiastymi wąsami i nieposkromioną
fantazją? Jego młodość pozostaje przecież poza Sienkiewiczowską opowieścią,
choć to właśnie wówczas musiały kształtować się cechy, dzięki którym stał się
jednym z najbardziej charakterystycznych bohaterów polskiej literatury: błyskotliwy
dowcip, dar riposty, pomysłowość,
umiejętność wychodzenia z najtrudniejszych opresji, a także lojalność wobec
przyjaciół. Portret ten byłby jednak niepełny bez skłonności do przechwałek,
tchórzostwa i fantazji, która nie zawsze liczy się z rzeczywistością. Z tych
niejednokrotnie sprzecznych cech Henryk Sienkiewicz stworzył wyrazisty portret
szlachcica Sarmaty, skupiając w jednej postaci zalety i przywary polskiej
szlachty. Zagłoba staje się tym samym uosobieniem całego stanu, choć
jego indywidualność wykracza daleko poza ramy typowego przedstawiciela
szlacheckiej społeczności. Jest przy tym Trylogii potrzebny niczym cynamon szarlotce czy
cytryna herbacie. Trudno wyobrazić sobie ten cykl bez jego obecności. To właśnie
Zagłoba nadaje narracji szczególnego kolorytu, a jego celne, często przewrotne
uwagi potrafią rozładować napięcie nawet najbardziej dramatycznych wydarzeń,
nie odbierając im przy tym tragizmu.
Marek
Gumienny w swojej powieści siłą
rzeczy musiał odwołać się do Sienkiewicza, a zarazem podjąć próbę samodzielnej
interpretacji postaci tego szlachcica, który na zagrodzie równy był wojewodzie.
Nie oznacza to jednak bezkrytycznego naśladownictwa ani usilnego odtwarzania
atmosfery Trylogii.
Gumienny sięga przede wszystkim po to, co noblista pozostawił niedopowiedziane,
a takich miejsc w biografii Zagłoby nie brakuje. Sam bohater opowiadał przecież
o swoich przygodach niemało, choć granicę między prawdą a wytworem jego bujnej
wyobraźni znał wyłącznie on sam.
Tymczasem autor Młodego Zagłoby wyjaśnia wreszcie pochodzenie bielma na jego
oku czy okoliczności powstania słynnej dziury w czole. Powieść przynosi zatem
wiele nowych,
umiejętnie rozwiniętych wątków, obok tych, które nawiązują do utrwalonego w literaturze wizerunku
szlacheckiego hulaki. Podobną swobodę twórczą dostrzec można w sposobie
przedstawienia epoki.
Język
powieści i przedstawione w niej realia historyczne przywołują atmosferę Rzeczypospolitej
przełomu XVI i XVII w., wpisując się w przyjętą przez autora konwencję
literacką. Opowieść rozpoczyna
się w dniu śmierci Stefana
Batorego, kiedy na świat przychodzi Jan Onufry Zagłoba. Wraz z nim trafiamy do
Warszawy i Stambułu, a także na pola kilku ważnych bitew w dziejach
Rzeczypospolitej. Co znamienne, tam, gdzie pojawia się Zagłoba, los sprzyja
Polsce, natomiast pod jego nieobecność fortuna bywa kapryśna. Bohater staje się
tym samym uosobieniem potęgi Korony i Litwy, choć jest to
już okres, w którym ich znaczenie zaczyna stopniowo słabnąć. Warto przy tym
zauważyć, że w powieści Młody
Zagłoba jawi się jako
człowiek inteligentny, świadomy wartości wiedzy i chętny do jej zdobywania. Być
może rzeczywiście taki był, choć trudno oprzeć się wrażeniu, że znany nam z Trylogii Zagłoba nie zawsze pozostawał z
edukacją w najlepszych stosunkach. Podobne wątpliwości budzą przypisywane mu
zdolności do sprawnego zarządzania folwarkiem. Licentia poetica ma jednak swoje prawa i chwała jej za to.
Zarówno język, jak i
rzeczywistość, tak jak nakazuje styl powieści nawiązuje do Rzeczypospolitej
przełomu XVI i XVII w. Widzimy to już w pierwszych kilku scenach, kiedy w dniu
śmierci Stefana Batorego na świat przychodzi właśnie Jan Onufry. Razem z nim
będziemy w Warszawie, Stambule i polach kilku ważnych polskich bitew. Krótko
mówiąc, tam gdzie bywa on, Polska ma szczęście, a kiedy go zabraknie, różnie
bywa. Stanowi więc uosobienie potęgi
Korony i Litwy, w czasie, gdy zaczyna ona powoli tracić na znaczeniu. Warto
zauważyć, że w książce Młody Zagłoba
jest człowiekiem inteligentnym, który docenia wartość wiedzy i lubi się uczyć.
Może tak było, ale wydaje mi się, że Zagłoba z edukacją nie zawsze mieli po
drodze. Podobnie mogło być w zakresie umiejętności sprawnego gospodarowania na
folwarku. Swoboda literacka pozwala jednak autorowi
wzbogacić biografię Zagłoby o cechy, których próżno szukać w bohaterze
Sienkiewicza.
Powieść
Marka Gumiennego zasługuje na wysoką
ocenę zarówno pod
względem literackim, jak i stylistycznym oraz językowym, a jej lektura
dostarcza niemałej przyjemności. Szczególnie cenię wyobraźnię autora, który z
dużą inwencją wypełnia luki pozostawione przez Sienkiewicza, umiejętnie wpisując
własne pomysły w tok opowieści. Swoboda, z jaką prowadzi opowieść, świadczy o znakomitej znajomości epoki, której realia stanowią przekonujące tło
przedstawionych wydarzeń.
Na
osobne uznanie zasługuje również okładka Młodego
Zagłoby, stanowiąca znakomite dopełnienie powieści. Przyznam, że wiadomość, że powstała przy udziale AI,
przyjąłem początkowo z pewną rezerwą. Z czasem jednak przyszła refleksja, że
przecież nie wiemy, jak Zagłoba wyglądał w młodości, zatem niewykluczone, że mógł
prezentować się właśnie tak: dumny, wyprostowany, o męskiej postawie, z
szablą u boku i charakterystyczną szlachecką fryzurą. Mości panie Zagłobo,
dziękuję, że znów zagościłeś w moim świecie, przynosząc mi tyle radości.

Komentarze
Prześlij komentarz