"Autoportret KOR-u" - recenzja


                                „Autoportret KOR-u” | Recenzja

Niektóre rocznice pamiętamy, o innych musimy sobie przypomnieć, a jeszcze inne zdążyły się lekko zakurzyć. Do tej ostatniej kategorii zaliczyłbym przypadającą pod koniec września 50. rocznicę powołania Komitetu Obrony Robotników, który powstał w reakcji na represje po czerwcowych strajkach robotniczych w Radomiu. Fundacja KARTA przygotowała z tej okazji bardzo ciekawą publikację o przewrotnym tytule „Autoportret”. To niezwykle cenne źródło wiedzy o tej organizacji. Ale co o KOR-ze sądzili jego członkowie?

Komunistyczny system władzy w Polsce utrzymywał się przez blisko pół wieku, głęboko przekształcając życie społeczne, między innymi w dziedzinie budownictwa, edukacji i gospodarki. Ta ostatnia, mimo deklarowanych przez władzę ambicji, zmagała się z poważnymi problemami strukturalnymi. Przede wszystkim jednak system ten ograniczał wolności obywatelskie i represjonował przejawy niezależności. W tym kontekście warto przywołać zdanie Ernesta Hemingwaya z Starego człowieka i morza: „Człowieka można zniszczyć, ale nie pokonać”. Pozwala ono uchwycić moralny wymiar protestów, które wybuchały w różnych częściach kraju, między innymi w Poznaniu, Warszawie, Radomiu i Gdańsku. Choć każde z tych wystąpień miało własny kontekst, łączyły je żądania poszanowania godności człowieka, praw obywatelskich i swobód, a także uznania wartości pracy. Oficjalna retoryka partii odwoływała się do woli robotników, ale praktyka władzy pozostawała z tym deklarowanym mandatem w sprzeczności. Robotnicy stanowili fundament gospodarki i produkcji, a mimo to traktowano ich instrumentalnie, podporządkowując ich interesy celom państwa.

Bezpośrednim powodem strajków w Radomiu, podobnie jak wielu wystąpień robotniczych w PRL, była zapowiedź podwyżek cen podstawowych artykułów. W centralnie sterowanej gospodarce decyzje w tej sprawie podejmowały władze państwowe, narzucając je odgórnie społeczeństwu. Protesty zostały brutalnie stłumione, a ich uczestników objęły surowe represje. Właśnie w reakcji na nie powstał Komitet Obrony Robotników. Jego utworzenie ogłoszono 23 września 1976 r. w apelu, który upominał się o ludzi pozbawionych możliwości skutecznego dochodzenia swoich praw. Uwolnienie części represjonowanych nie zakończyło działalności Komitetu. Z czasem KOR przekształcił się w Komitet Samoobrony Społecznej „KOR”, działający do 1981 r.

Zbigniew Gluza podzielił opowieść o KOR-ze na dwanaście bloków tematycznych. Każdy wnosi nowe treści, a zarazem łączy się z poprzednim i przygotowuje grunt pod następny, dzięki czemu całość zachowuje ciągłość narracji. Poszczególne części obfitują w informacje, szczegóły i fakty, które nie zawsze są powszechnie znane. Najważniejszym walorem Autoportretu KOR-u jest jednak skupienie na człowieku. Uczestnicy wydarzeń zabierają głos i opowiadają o własnych doświadczeniach, stając się zarazem bohaterami tej opowieści. Redaktor trafnie wplótł w jej główny nurt wspomnienia zarówno osób zaangażowanych w działalność KOR-u od początku i powszechnie z nią kojarzonych, jak i tych, które rzadziej mówiły o swoim udziale w pracach Komitetu.

Dwuosiowa konstrukcja narracji porządkuje materiał i pozwala zachować przejrzystość wywodu. Prosty język ułatwia lekturę, choć pełne uchwycenie znaczenia książki wymaga znajomości realiów PRL-u wykraczającej poza podstawowy poziom. To wymaganie wynika z charakteru publikacji i nie stanowi zarzutu wobec autora. Pod względem merytorycznym książka nie budzi moich zastrzeżeń. Przeciwnie, lektura rozwiała kilka nurtujących mnie wątpliwości i pozwoliła lepiej zrozumieć wiele kwestii.

Szata graficzna Autoportretu KOR-u jest oszczędna i utrzymana w odcieniach bieli i szarości, a książka nie zawiera fotografii. Ich brak budzi pewien niedosyt, ponieważ materiał ikonograficzny mógłby pomóc, zwłaszcza młodszym czytelnikom, osadzić opisywane wydarzenia w realiach epoki. Możliwe jednak, że odpowiednich zdjęć nie zachowało się wiele albo trudno było uzyskać do nich dostęp. Książka liczy ponad 360 stron wraz z indeksem osób i wykazem źródeł. Ma charakter publikacji rocznicowej, a zarazem skłania do dyskusji o systemie komunistycznym w Polsce. W szkolnym nauczaniu temat ten bywa przedstawiany skrótowo, przez co sama lektura podręcznika nie zawsze przekłada się na trwałą wiedzę. Autoportret KOR-u może stać się dobrym punktem wyjścia do pogłębienia tej części historii.

Publikacja nie jest bezkrytyczną pochwałą Komitetu. Pokazuje, że obojętność i odwracanie wzroku utrwalają poczucie krzywdy, podczas gdy wspólne działanie może przynieść realne efekty, choć wiąże się z ryzykiem i naraża na represje. Siła KOR-u wynikała ze współpracy ludzi gotowych udzielać sobie wsparcia i brać odpowiedzialność za innych. W grudniu 1981 r., po wprowadzeniu stanu wojennego, wielu działaczy związanych z Komitetem internowano lub aresztowano. Represje nie przekreśliły jednak więzi ani idei obrony praw człowieka i pomocy osobom prześladowanym. Warto o tym pamiętać także dziś, gdy łatwo utracić poczucie własnego wpływu i zapomnieć o godności, która stanowi o wartości każdego człowieka.

 

  

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

"Zabójca z Zamojskiego" - recenzja

"Szept moczarów. Światła nad moczarami" - recenzja

"Dziedzictwo elfów" t. 2 - recenzja