"Opowieści z Kresów. Biały łabędź" - recenzja


 

                       „Opowieści z Kresów. Biały łabędź” | Recenzja

Co właściwie przesądza o tym, że między dwojgiem ludzi rodzi się uczucie? Przez stulecia uczucie miało jednak niewielki wpływ na decyzję o małżeństwie, postrzeganym przede wszystkim jako układ rodzinny i majątkowy, służący interesom jednej, a niekiedy obu stron. Swoboda wyboru, którą uważamy za oczywistą, jest zjawiskiem stosunkowo młodym, obejmującym zaledwie ostatnie stulecie. Trudno zatem oceniać siedemnasto-, osiemnasto- czy dziewiętnastowieczne mariaże według współczesnych miar. Należały one do rzeczywistości rządzącej się odmiennymi prawami. Nie znaczy to jednak, że ludzie nie zakochiwali się od pierwszego wejrzenia, nie marzyli przez całe życie o tej jedynej osobie ani nie godzili się z losem, którego nie sposób było odmienić. Warto więc przyjrzeć się dziejom Gabrieli i Agnieszki Przeździeckich. Być może odnajdziemy w nich doświadczenia, które mimo upływu czasu nie utraciły swojej aktualności.

Okres bezpośrednio po pierwszym rozbiorze Polski upłynął w atmosferze politycznej niepewności. Państwa zaborcze zagarnęły część ziem Rzeczypospolitej, wciąż jednak istniała możliwość ocalenia tego, co pozostało w jej granicach. Historia potoczyła się inaczej, a pytania o przyczyny takiego biegu wydarzeń do dziś budzą żywe zainteresowanie. Mimo narodowego dramatu życie nie ustało. Ludzie przychodzili na świat, zawierali małżeństwa i umierali, a dorobek kilku pokoleń przechodził w ręce następców. Gdy po latach Napoleon utworzył krótkotrwałe Księstwo Warszawskie, nadzieje Polaków odżyły, jak się później okazało, daremnie. Mimo to przywiązanie do cesarza jeszcze długo pozostawało silne. To właśnie on jako pierwszy rozbudził w Polakach ducha walki o własną sprawę.

Dlaczego przywołuję ten kontekst już na początku? Akcja książki, którą niedawno przeczytałem i którą chciałbym Państwu polecić, rozgrywa się właśnie w tej epoce, łącząc przy tym kilka równie interesujących wątków. Pierwszy z nich dotyczy skarbu o ogromnej wartości, ukrytego gdzieś na Kresach. Nie sposób rozstrzygnąć, czy opowieść o nim ma źródło w rzeczywistych wydarzeniach, czy należy wyłącznie do sfery legend. Bez wątpienia jednak od dawna rozpala wyobraźnię, również Jana Wyrębskiego, gotowego uczynić niemal wszystko, aby go odnaleźć. Pragnienie zdobycia fortuny staje się tym silniejsze, że bohater dysponuje przesłankami pozwalającymi wierzyć w powodzenie wyprawy. Decyduje się więc postawić wszystko na jedną kartę i przekonać, czy szczęście okaże się jego sprzymierzeńcem. Ryzyko jest znaczne, ale rezygnacja z jego podjęcia mogłaby pozostawić jedynie żal z powodu niewykorzystanej szansy.

W tym samym czasie siostry Przeździeckie udały się w okolice Warszawy, żeby uczestniczyć w zabawach karnawałowych. Podobne wyjazdy stanowiły wówczas powszechny element życia towarzyskiego. Panny z dobrych domów, goszcząc u dalszej rodziny lub w zaprzyjaźnionych dworach, zdobywały ogładę, a przy okazji miały sposobność poznać młodych mężczyzn należących do ich sfery. Warto pamiętać, że dwudziestokilkuletnia kobieta znajdowała się już wtedy niebezpiecznie blisko granicy staropanieństwa. Właśnie podczas jednego z takich spotkań po raz drugi pojawia się w powieści Tomasz Wójcik, pierwsza miłość Agnieszki Przeździeckiej, wówczas już żołnierz armii Księstwa Warszawskiego.

Dotychczasowy bieg wydarzeń ulega jednak zmianie z chwilą, gdy, oficer, wskutek splotu okoliczności, zakochuje się w Gabrieli. Wzajemna fascynacja nabiera szczególnej intensywności, zwłaszcza że starsza z sióstr w ciągu tych kilku tygodni doświadcza miłosnego rozczarowania. Ich relacja musi jednak pozostać tajemnicą, a Tomasz zmuszony jest lawirować między obiema pannami, świadomy różnicy pochodzenia oraz tego, jak niewiele w sprawach matrymonialnych zależy od jego woli.

Całość kształtuje splot przypadkowych zdarzeń, które stopniowo prowadzą bohaterów ku coraz poważniejszym komplikacjom. Zakochana Gabriela decyduje się na ucieczkę z ukochanym, co przynosi tragiczne następstwa. Agnieszka nie potrafi wybaczyć siostrze, że tak wiele przed nią ukrywała. W rezultacie każdy z bohaterów doświadcza nieszczęścia, choć przeżywa je na swój sposób. Tytułowy biały łabędź staje się zatem metaforą wierności, a zarazem marzeń, które muszą ustąpić przed realiami codzienności. Być może stanowi również symboliczne podsumowanie losów bohaterów.

Autorka prowadzi opowieść płynnie, choć jej konstrukcja pozostaje prosta i typowa dla prozy kobiecej. Obie bohaterki kochają tego samego mężczyznę, każda pozostając pod wpływem własnych wyobrażeń, on zaś ma świadomość, że jedną z nich głęboko skrzywdzi. Zastosowane przez autorkę środki dobrze odpowiadają przyjętej konwencji, a język i kompozycja świadczą o zamyśle konsekwentnie realizowanym od początku. Być może warstwa historyczna została zarysowana nazbyt oszczędnie, choć jest to wyłącznie moje odczucie. Ostatecznie jest to opowieść delikatna, spokojna i romantyczna, daleka od męskiej, krwawej batalistyki. Całość czyta się bez trudu, a jej urok podkreślają krajobrazy zmieniające się wraz z porami roku oraz subtelnie prowadzona narracja.

Biały łabędź okazuje się znakomitym sposobem na ukojenie skołatanych nerwów. Opowieści z Kresów dopiero nabierają rozmachu, a sama autorka przyznaje, że była to zaledwie pierwsza część cyklu. Z zainteresowaniem sięgnę po kolejną, aby ponownie przenieść się do podolskiego dworku. Być może wówczas znajdą wyjaśnienie niedopowiedzenia, półprawdy i krążące plotki. Z pewnością wyszłoby to na dobre Gabrieli, Agnieszce i Tomaszowi.

 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

"Zabójca z Zamojskiego" - recenzja

"Szept moczarów. Światła nad moczarami" - recenzja

"Dziedzictwo elfów" t. 2 - recenzja